NaszKraj.info

Wiadomości i ciekawostki z kraju i ze świata

Zapewne nigdy się nie dowiemy, kiedy człowiek po raz pierwszy pozazdrościł ptakom łatania. Ludzie przez wieki pamiętali legendę o dwóch starożytnych lotnikach: Ikarze i Dedalu. Długo jednak nikt nie potrafił pójść w ślady Dedala, który na sporządzonych z ptasich piór skrzydłach uciekł z Krety. Pierwsi lotnicy, podobnie jak Ikar, z hukiem spadali na ziemię.

 Kroniki podają, że już w 1060 roku angielski benedyktyn o imieniu Oliver za pomocą sztucznych skrzydeł wykonał stujardowy lot. Śmiałek drogo zapłacił za swój wyczyn. Przy lądowaniu brat Oliver połamał obie nogi. 101 lat później w powietrze zapragnął wznieść się nieznany z imienia Saracen. Publiczny pokaz umiejętności latania odbył się w Bizancjum. Mężczyzna skoczył z dużej wysokości i...

spadł jak kamień. Saracen miał mniej szczęścia niż benedyktyn. Obrażenia spowodowane twardym lądowaniem okazały się śmiertelne. W 1647 roku niejaki Tito Livio Burattini przedstawił polskiemu królowi Władysławowi IV traktat o możliwości latania. Następnie skonstruował specjalny latawiec, którego skrzydła wprawiał w ruch rozwijający się sznurek. Burattini był jednak bardziej rozważny niż Oliver i Saracen - w pierwszy lot wysłał kota. Śmiałków wytrwale próbujących lotów nie brakowało. Wreszcie marzeniom stało się zadość.21 listopada 1783 roku nad dachami Paryża wzniósł się balon z dwoma mężczyznami w gon-doli. Lot trwał 23 minuty i nie zakończył się żadną katastrofą. Twórcami tego napełnianego gorącym powietrzem balonu byli dwaj bracia: Joseph 1 Jacques Montgolfier. W ciągu zaledwie kilku lat cała Europa dosłownie zwariowała na punkcie balonów. W 1785 roku jednym z nich dokonano pierwszego przelotu nad kanałem La Manche.

W roku 1794 armia francuska utworzyła specjalną kompanię aeronautyczną. Służący w niej żołnierze z gondoli balonu obserwowali ruchy wojsk nieprzyjaciela. Podczas oblężenia Paryża przez wojska pruskie dzięki balonom ewakuowano z miasta 168 osób. Balony startowały też i u nas. Już w 1784 roku warszawiacy mogli obserwować kołyszącą się nad ich głowami kulę, skonstruowaną przez Stanisława Okraszewskiego. W tym samym roku balon uniósł się w Krakowie, a Józef Osiński wydał pierwszy polski podręcznik budowy balonów. Kilkadziesiąt lat później, w roku 1833, ks. Kajetan Joachim Łączyński z Mrągowa ogłosił projekt smukłego sterowca, wyposażonego w stery, żagle i śmigła, napędzane siłą ludzkich mięśni.

Ukoronowaniem kariery balonów było skonstruowanie przez Ferdinanda von Zeppelina ogromnego sterowca, mierzącego 128 metrów długości, o średnicy 11,7 metra, napędzanego dwoma silnikami spalinowymi. Zeppeliny, bo tak nazwano te cygarowate balony, rychło stały się powietrznymi pojazdami pasażerskimi. Ich karierę definitywnie kończy jednak katastrofa niemieckiego sterowca „Hindenburg”, który spłonął w 1937 roku.

W 1853 roku, gdy w powietrzu niepodzielnie panowały balony, pewien angielski stangret przeleciał na ważącym 60 kilogramów szybowcu nad niewielką dolinką. „Pragnę zwrócić pańską uwagę, sir George, że najmowałem się do wożenia, a nie do latania” - stwierdził w chwilę po szczęśliwym lądowaniu. Owym „sir Georgeem” był George Cayley, konstruktor pierwszego urządzenia, które choć nie było balonem, potrafiło skutecznie latać z człowiekiem na pokładzie. Kontynuatorem dzieła Anglika był niemiecki inżynier Otto Lilienthal. Wykonał on ponad 1000 lotów na jedno- i dwupłatowcach własnego projektu i konstrukcji. W Polsce udane loty ślizgowe przeprowadzał pod koniec XIX wieku malarz Czesław Tański na swoim szybowcu „Lotnia”.

 Braci Wright nie zadowolił pierwszy lot. Osiem lat później, w roku 1911, ich samolot był już konstrukcją o wiele bardziej skomplikowaną 17 grudnia 1903 roku skonstruowany przez braci Orville’a i Wilbura Wrightów „Flyer 1” wzniósł się w powietrze. Pierwszy udany lot trwał 12 sekund. W tym czasie „Flyer 1” przebył „oszałamiającą’ odległość 37 metrów. Tego samego dnia bracia Wright wykonali jeszcze trzy następne loty. W ostatnim z nich Wilbur zdołał utrzymać maszynę w powietrzu przez 59 sekund i przeleciał w linii prostej 260 metrów. Człowiek naprawdę nauczył się latać. Samolot braci Wright tylko trochę przypominał dzisiejsze maszyny, liczyło się jednak to, że latał. Bracia wciąż go ulepszali. Zaledwie pięć lat po swoim pierwszym locie Wilbur Wright potrafił utrzymać się w powietrzu przez 2 godziny i 18 minut. Przeleciał w tym czasie 124 kilometry.

Taki wyczyn nie mógł pozostać nie zauważony. Coraz więcej ludzi konstruowało własne samoloty. Padały nowe rekordy. W roku 1909 Louis Bleriot przeleciał nad kanałem La Manche. Gdy wrócił do Paryża, tłum nosił go na rękach. Rok później samolot po raz pierwszy przekroczył prędkość 100 kilometrów na godzinę. W tym samym czasie Peruwiańczyk Geo Chavez przeleciał nad Alpami. Niestety, rozbił się podczas lądowania i zmarł. Miał 23 lata. W roku 1910 pilot Eugene Ely wystartował z pokładu amerykańskiego krążownika. Następną próbę lądowanie na pokładzie okrętu „Pensylwania” - również zakończył pomyślnie.

W Polsce w 1911 roku maszyna skonstruowana przez Czesława Zbierańskiego i Stanisława Cywińskiego wykonała piętnastominutowy lot nad Warszawą. Rok wcześniej bracia Wincenty i Rudolf Schindlerowie z Krakowa zbudowali w Wiedniu samolot. Nigdy nie staliśmy się potentatami w przemyśle lotniczym, ale nie byliśmy też na szarym końcu. W latach trzydziestych polscy inżynierowie zbudowali samolot bombowy „Łoś”, jedną z najlepszych (jeżeli nawet nie najlepszą) maszyn tego typu. Polscy piloci już wtedy należeli (i należą do tej pory) do najlepszych na świecie. Wystarczy wspomnieć Franciszka Żwirkę i Stanisława Wigurę, którzy w 1929 roku odbyli lot dookoła Europy.

I wojna światowa otworzyła nowy rozdział w historii lotnictwa. Samolot okazał się przydatny na polu walki i przemysły wojenne wielu krajów zaczęły pracować nad jego ulepszeniem. Samoloty stawały się coraz szybsze, coraz zwrotniejsze i coraz lepiej uzbrojone. Na niebie po-strach budziły niemieckie fokkery. Najgroźniejszym z nich był trójpłatowy czerwony fokker niemieckiego asa lotnictwa Manfreda von Richtho- fena. „Czerwony baron”, jak go nazywano, wygrał 80 pojedynków powietrznych. Dla większości pilotów spotkanie z Richtho- fenem oznaczało śmierć.

Tuż po wojnie, 5 lutego 1919 roku, pierwsza cywilna linia lotnicza rozpoczęła loty z Berlina do Lipska. Pasażerowie musieli zaakceptować iście spartańskie warunki. Lecieli bowiem w odkrytej kabinie, ubrani w tak ciepłe ubrania, że wyglądali, jakby wybierali się na biegun północny. Konstruktorzy samolotów w pocie czoła nadal pracowali nad nowymi rozwiązaniami. Niektóre samoloty spisywały się doskonale, inne były mniej udane. Kompletną klapą skończył się pokaz możliwości samolotu „Caproni Ca.60 Transaero”. Jak na owe czasy był to prawdziwy olbrzym, mogący zabrać na pokład 100 pasażerów. Miał dziewięć płatów. Startujący z powierzchni wody samolot spadł w kilka sekund po starcie i zatonął.

Nie wszystkie jednak nowe przedsięwzięcia kończyły się niepowodzeniem. W 1924 roku dwa hydroplany należące do armii amerykańskiej obleciały świat dookoła. W drogę wyruszyły cztery maszyny. Jedna rozbiła się w górach, druga spadła do morza. Dwóm pozostałym udało się okrążyć kulę ziemską. Trzy lata później Charles Lindbergh pokonał trasę Nowy Jork-Paryż w czasie 33,5 godziny. W Ameryce pilot stał się prawdziwym bohaterem.

W tym samym czasie, gdy ulepszano tradycyjne samoloty, trwały też prace nad zastąpieniem śmigła innym rodzajem napędu. 30 września 1929 roku Fritz von Opel wzbił się w powietrze na lekkim szybowcu z zamontowanymi rakietami prochowymi. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, w sierpniu 1939 roku, Niemcy testują pierwszy samolot odrzutowy „Heinkel He-178”. Osiem lat później amerykański „Bell X-1” przekroczył prędkość jednego macha. Samoloty napędzane śmigłami latały oczywiście nadal, ale coraz częściej człowiek wybierał maszyny odrzutowe. Szczególnie upodobało je sobie wojsko. Są szybkie, zwrotne i w razie potrzeby śmiertelnie groźne. W 1976 roku amerykański samolot rozpoznania strategicznego używany do misji szpiegowskich „Blackbird” ustanowił rekord prędkości, pokonując 3529 kilometrów w ciągu godziny. Inna bardzo sławna maszyna bojowa to „Harrier II”, czyli szturmowo-rozpoznawczy samolot pionowego startu. Harrier łączy w sobie cechy samolotu i śmigłowca. Dzięki zmianie kierunku ustawienia dysz może startować pionowo i zawisnąć w powietrzu.

Odrzutowce służę oczywiście nie tylko w lotnictwie wojskowym. Duże samolot} pasażerskie także wykorzystują ten na- Pierwszym pasażerskim odrzutowcem był „De Havilland Comet”. W1949 roki osiągał prędkość 780 kilometrów na godzinę.

Człowiek nauczył się latać dość późno Przez tysiące lat mógł jedynie obserwować szybujące nad jego głową ptaki. Jednak od chwili gdy w powietrze wzniósł się pierwszy balon, historia „człowieka latającego” potoczyła się błyskawicznie.

Musisz się zarejestrować aby dodawać komentarze.

Kursy walut


Strona naszkraj.info powstała aby skupić w jednym miejscu ciekawostki o codziennym życiu, ciekawostki z polski i ze świata, skupia ona również informacje z polski a także świata. Zachęcamy zatem do czytania artykułów z dziedziny: informacje z polski oraz ciekawostki. Jeśli lubisz pisać, lub znasz jakąś ciekawą informację możesz ją opisać na naszej stronie, wystarczy że się zalogujesz i możesz korzystać nieograniczonych narzędzi dających możliwość dodawania artykułów w naszym serwisie.



opinie

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszych serwisie, dostosowania go do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Akceptuję ciasteczka z tej witryny.

EU Cookie Directive Module Information