Pominąwszy pożary, spalenie nie jest naturalnym losem spotykającym zmarłych. To typowo ludzki wynalazek. Jako ponad sześćdziesięcioletni człowiek nie mogę się nadziwić, że kremacji poddawany jest już ponad co piąty zmarły Polak i odsetek ten stałe rośnie, Najwyraźniej względy praktyczne i ekonomiczne są silniejsze niż pamięć o wojnie i krematoriach obozowych. Zasadniczo nie ma co wybrzydzać, bo przecież kremacja liczy sobie prawie tyle lat, ile cywilizacja ludzka, i w niektórych okresach historycznych była (a w Indiach do dzisiaj jest) głównym sposobem żegnania zmarłych.

 

Współcześnie kremacji dokonuje się w nowoczesnych elektrycznych lub gazowych piecach, które dzięki odpowiednim filtrom nie są uciążliwe ani szkodliwe dla otoczenia (dlatego dziwią mnie ostre protesty mieszkańców terenów, na których planuje się budowę lub uruchomienie nowych krematoriów. Uprzedzając ewentualne pytania urażonych tymi słowami czytelników, czy chciałbym mieć „coś takiego” niedaleko własnego domu, odpowiadam: nie chciałbym, ale gdyby tak się miało stać, to nie protestowałbym). W wyniku kremacji uzyskuje się białoniebieskie, kruche, wyżarzone co większe kości (tuż po wygaszeniu pieca można, zaglądając do środka, rozpoznać mocno niekompletny ludzki szkielet), które miele się w specjalnych młynkach na proszek wydawany następnie rodzinie do pochówku.

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszych serwisie, dostosowania go do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Akceptuję ciasteczka z tej witryny.

EU Cookie Directive Module Information