Informacje ze świata

Po starciach z milicją Kijów spłynął krwią

Czarny wtorek w ukraińskiej stolicy. Gdy tłum z Majdanu ruszył pod parlament, były starcia, dziewięć osób zostało zabitych, sto rannych. Dziewięć osób zginęło, kilka znajduje się w stanie krytycznym, natomiast sto zostało rannych we wtorkowych starciach w centrum miasta pomiędzy protestującymi na kijowskim Majdanie a siłami MSW. Do starć doszło w momencie, kiedy tłum ruszył pod gmach parlamentu. Demonstranci ruszyli na par-lament, by domagać się przywrócenia konstytucji z 2004 r. ograniczającej władzę prezydenta Wiktora Janukowycza. Na ich drodze było jednak wiele przeszkód w dzielnicy rządowej aż roiło się bowiem od znienawidzonego przez Maj dan Berkutu, milicyjnych oddziałów specjalnych odpowiedzialnych m.in. za śmierć protestujących podczas styczniowych starć.

Protestujący ruszyli do natarcia. Udało im się przebić przez milicyjną blokadę. Pod tarasujące przejście ciężarówki podłożono ogień. Centrum Kijowa spowił gęsty, czarny dym palonych opon. Majdan stanął twarzą w twarz z Berkutem. Początkowo manifestujący wstrzymywali się od radykalnych działań. Napięcie jednak rosło z każdą chwilą. W stronę kordonu milicyjnego po początkowych wyzwiskach i gwizdach poleciały wkrótce wyrywane z chodnika kostki brukowe i fajerwerki. Milicjanci nie pozostawali dłużni, ciskając granatami hukowymi i gazem łzawiącym. Po jakimś czasie milicjanci użyli też gładko lufowej broni na gumowe pociski. Ranione zostały dwie kobiety. Jedna ugodzona w twarz, druga w klatkę piersiową. W narastającym gniewie demonstranci obrzucili koktajlami Mołotowa budynek będący siedzibą prezydenckiej Partii Regionów. Ludzie zerwali i spalili flagę tego ugrupowania. Ostatecznie siedmiu manifestantów zginęło w trakcie tych zamieszek. Poza nimi w wyniku obrażeń zginął również jeden z milicjantów oraz ochroniarz budynku Partii Jedności, podpalony przez protestujących. Rannych jest ponad sto osób. Większość z nich odniosła obrażenia głowy, jednej osobie urwało dłoń po eksplozji granatu hukowego. Rannych do szpitali dowoziły samochody Automajdanu ruchu kierowców, który uczestniczy od początku w akcjach po stronie przeciwników rządu. „Trzy ciała znajdują się (w zajętym przez demonstrantów) Domu Oficerów. Siedem osób jest umierających. Nie puszczają nas do karetek!!!” – napisała opozycyjna deputowana do par-lamentu Lesia Orobec. Posłowie partii Janukowycza uciekli z parlamentu przez podziemne przejście. W Kijowie zamknięto metro, by nie napływali nowi protestujący, natomiast zachodni politycy potępili przemoc na Ukrainie i zaapelowali o polityczne rozwiązanie obecnego kryzysu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *