ŻYCIE NA MARSIE OSTATECZNIE NIE STWIERDZONE
Najpierw zła wiadomość. Mimo bardzo czułych analiz, na powierzchni Marsa nie znaleziono resztek organicznych. Aparaty fotograficzne nie wykryły żadnych śladów życia ani współczesnego, ani dawnego. A teraz dobra wiadomość. Eksperymenty, mające na celu wykrycie czegokolwiek, co świadczyłoby o zachodzącej fotosyntezie, pozwoliły stwierdzić istnienie „pewnych oznak wyników pozytywnych”. Marsjańska gleba wydzielała tlen, kiedy zmieszano ją z organicznymi substancjami odżywczymi.
SONDY KOSMICZNE VI KI NG
Przy starcie każdy zespół orbiter-lądownik ważył 3530 kg. Po rozdzieleniu się sam orbiter ważył 900 kg, a lądownik ok. 600 kg. Oba orbitery były zasilane energią słoneczną, za pomocą baterii słonecznych, generujących energię o mocy 620 W, ładujących dwie niklowo-kadmowe akumulatory dające prąd o natężeniu 30 A/h. Każdy z lądowników był zasilany dwoma radioizotopowymi generatorami cieplnymi, zawierającymi pluton 238, dostarczającymi nieprzerwanie 70 W energii. Cztery niklowo-kadmowe akumulatory dające prąd 8A/h pracowały pełną parą. Lądowniki wykorzystywały energię jądrową zamiast słonecznej, gdyż częste burze pyłowe na powierzchni planety z łatwością mogły przysłonić światło słoneczne. Ogólnie jednak z dużą dozą pewności stwierdzono, że w obu miejscach lądowania nie ma żywych organizmów. Pamiętajmy jednak, że oba Yikingi skierowano na teren możliwie najbardziej płaski, żeby nie rozbiły się przy lądowaniu. Jakie formy życia znalazłyby sondy kosmiczne, gdyby wylądowały na parkingu jakiegoś ziemskiego supermarketu?