Blog

Ponton z poczwarek

Niektóre gatunki mrówek chronią się przed powodzią na tratwach tworzonych z własnych dzieci.

Jak mówi stare powiedzenie „W domku mrówek rosa jest powodzią” Jednak dla mrówek zamieszkujących obszary zalewowe krople rosy to drobnostka. Niektóre gatunki znane są z tego, że gdy nadciąga prawdziwa powódź, ewakuują mrowiska, zbijając się w tratwy unoszone nurtem na suchy ląd. Rojenie się to częste zachowanie u mrówek: część gatunków buduje nawet żywe mosty, po których maszerują ich pobratymcy. Budowanie tratw obserwowane było przede wszystkim u mrówek ognistych, jednak naukowcy z Uniwersytetu w Lozannie odkryli osobliwy sposób tworzenia takich wodnych konstrukcji u innego gatunku, który buduje spód tych specyficznych łodzi ze swojego potomstwa. Wykorzystywanie młodych w taki sposób nie jest tak wielkim zagrożeniem dla przekazywania genów, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

 

Wspomniany gatunek, Formica selysi, zamieszkuje tereny zalewowe, gniazda tworzy w Pirenejach i Alpach. Królowa żyje od około 10 do 15 lat i doświadcza powodzi średnio dwa lub trzy raz/. W czasie powodzi robotnice zbierają potomstwo nieruchome jaja, larwy i poczwarki w stos, na który wspinają się robotnice, tworząc trzy lub cztery warstw i przytrzymując dzieci żuwaczkami. Królowa zajmuje najbezpieczniejsze miejsce w środku tratwy.Umieszczenie przychówku na spodzie, gdzie narażone jest na ryzyko zatonięcia, wydaje się złym pomysłem. Ostatecznie, wraz z królową.

Młode są najcenniejszymi członkami kolonii, ponieważ ich przeżycie determinuje ewolucyjny sukces gatunku. „Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem oczekiwaliśmy, że robotnice umieszczą potomstwo w środkowej części tratwy razem z królową”  mówi odbywająca staż podoktorski Jessica Purcell, która prowadziła badania.

Purcell i jej koledzy imitowali powódź w swoim laboratorium z mrówkami F. selysi, zebranymi wzdłuż brzegów rzeki Rodan w Szwajcarii. Wszystkie mrówki tworzyły tratwy w czasie symulowanych powodzi, bez względu na to, czy miały potomstwo, czy nie; te nieposiadające młodych budowały łodzie z samych robotnic. Po ustaniu powodzi tratwy stworzone bez udziału potomstwa zawierały większą liczbę odrętwiałych robotnic, a powrót do pełnej aktywności zajmował im więcej czasu, co może wyjaśniać, dlaczego ten gatunek wykorzystuje do pływania swoją młodzież.

Co zadziwiające, mrówcze dzieci nie wydają się w jakikolwiek sposób cierpieć z powodu wodnych zadań. Te, które tworzyły spód tratw, przeżywały z takim samym sukcesem, jak młode z grupy kontrolnej utrzymywanej na suchym lądzie. Niezwykła pływalność mrówczych dzieci, którą najprawdopodobniej zawdzięczają dużej zawartości tłuszczu, zapobiega ich zatonięciu w czasie, gdy muszą dźwigać rodziców na swoich barkach. Tak więc w mrówczym świecie potomstwo nie jest nieużyteczne: to mamusie i tatusiowie bywają obibokami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *