Magnetyzm jako „szósty zmysł”?
Od stuleci, na długo przed stworzeniem urządzeń elektronicznych, człowiek dowiódł, że potrafi wykrywać podziemne zbiorniki wodne, źródła, pokłady metali – a wszystko dzięki zwykłej drewnianej różdżce (na ogół nadawano jej kształt „Y” i wykonywano z leszczyny). Dziś w eksperymentach naukowych leszczynę zastąpiło włókno szklane. Czasy się zmieniają…
Nieco dalej, w rozdziale Magnetyzm i radiestezja, cofniemy się do złotego wieku wspaniałych różdżkarzy, zbyt często ściąganych do miast, zbyt rzadko zatrudnianych na wsi, gdzie przecież tak wprawnie wykrywali żyły wodne.
Gdy uczeni stwierdzili, że niektórzy ludzie bezsprzecznie są obdarzeni zdolnością (ale czy na pewno „darem”?) wykrywania anomalii magnetycznych w ziemi, zaczęli się zastanawiać, czy w przyrodzie także inne istoty żywe nie posiadają takich umiejętności.
Po drugiej wojnie światowej radzieccy i amerykańscy fizycy dowiedli, że silne pola magnetyczne wywierają wpływ na wzrost zwierząt i roślin, a u człowieka wywołują pojawienie się świetlistych i trwałych punktów w oczach. Mówi sic, że to „blask siatkówkowy”. Taki blask można wywołać znacznie łatwiej, nie poddając człowieka oddziaływaniu pola magnetycznego. Wystarczy lampa z mleczną żarówką (czyli taką, której rozżarzonych pręcików nie widać) o mocy 75 lub 100 W. Proponuję w ciemnym pokoju zapalić lampę i patrzeć na nią przez 30 sekund z odległości około półtora metra. Patrząc, nie należy poruszać gałkami ocznymi. Po wyłączeniu światła przed oczyma powinny się pojawić barwne, świetliste plamy, które będą się zmieniać w następującej kolejności: żółta z czerwoną otoczką, czerwona, potem niebieska, potem szary obłok (zwany poświatą rozproszoną). Po zgaszeniu światła należy pozostać w ciemności.
We Francji najbardziej zaawansowane są prace nad doskonaleniem pamięci, percepcji snów i doskonaleniu zdolności przewidywania. Prowadzi je doktor Francis Lefebure.
Ostatnio zaobserwowano, że gołębie pocztowe, pszczoły, wieloryby i delfiny całkowicie tracą orientację, kiedy poddaje się je oddziaływaniu sztucznych pól magnetycznych. Pozostając w kręgu zjawisk magnetycznych, powiemy, że zwierzęta te zachowują się, jakby ich wewnętrzny kompas kompletnie oszalał.
Zależnie od gatunku, tor lotu lub trasa wodnej wędrówki stają się chaotyczne, podróż zmienia się w błądzenie. Gołębie nie potrafią odnaleźć miejsca, ku któremu zmierzały, pszczoły z największym trudem szukają drogi do ula, wieloryby i delfiny całymi stadami wylęgają na plaże. Dotąd sądzono, że te wodne stworzenia w ten sposób popełniają samobójstwa. Wszystko wskazuje jednak, że jest to skutek utraty orientacji spowodowanej przejściem przez silne pole magnetyczne lub przez skażony obszar oceanu.
Wielkie odkrycie dokonane przez amerykańskich biologów, Goulda i Kirschvinka z Uniwersytetu Princeton, jest naprawdę niezwykłe – otóż wszystkie te zwierzęta mają u podstawy czaszki maleńkie igiełki magnetytowe! Gdy magnetyt znajdzie się w silnym polu magnetycznym, zegar biologiczny ulega kompletnemu rozregulowaniu.