Czy jesteśmy radioaktywni?
Człowiek słabo zna samego siebie. W rzeczywistości trudno nam nawet wyobrazić sobie, że w naszym wnętrzu bezustannie pracuje śliska, dość obrzydliwa, mokra, tętniąca maszyneria. A wszystko to wisi na upiornych kościach, które należą przecież do częstych straszaków – kostucha, nieumarłe kościotrupy czy zombie z prześwitami. Skoro trudno nam zaakceptować własną materialną naturę, niematerialna istota rzeczy pozostaje dla nas w ogóle nieuchwytna. Naukowcy i ezoterycy spierają się co do jej istnienia, choć ze wszystkich zjawisk ezoterycznych, autentyczność aury jest akurat prawdopodobna.
Aura – co to jest i czym się je?
U zdrowych ludzi stabilnych emocjonalnie, aura ma objawiać się na złoto. Skup pękłby w szwach, gdybyśmy mogli kierować naszą aurą i kazać jej przybierać formę cząsteczkową. Byłaby to też świetna forma motywacji do samodoskonalenia się. Sama aura zaś, gdyby potraktować ją serio, mogłaby stanowić niezłe narzędzie diagnostyczne.
Im ciemniejsze kolory – tym więcej problemów, z którymi dana osoba powinna się zmierzyć. Przypomnijmy jednak definicję: aura to niematerialny kolor i/lub kształt otaczający ludzi, a także przedmioty. Zasięg aury i jej odcień mają świadczyć o stanie emocjonalnym i zdrowiu. Do umiejętności jej postrzegania przyznają się nieliczni. Techniką dostrzeżenia czyjejś aury jest dłuższe spojrzenie skoncentrowane nie na postaci danej osoby, ale na punkcie znajdującym się około 15-20 cm obok niej. Podobno po jakimś czasie z tła wyodrębnia się plama otaczająca człowieka.
Dowody wciąż za słabe.
Ten, kto zdołałby dowieść na 100% istnienia tej plamy oraz potwierdzić jej właściwości diagnostycznych, każdej zimy, do końca swoich dni mógłby sypać na chodnik przed willą diamenty inwestycyjne zamiast soli. Niestety, jedynym obecnie proponowanym dowodem jest fotografia kirlianowska, czyli sposób zapisywania aktywności elektrycznej na światłoczułej powierzchni. Jeśli przyłożymy do niej wystarczająco wysokie napięcie, na materiale utrwalą się wyładowania koronowe, widoczne wzdłuż brzegów fotografowanego obiektu. Sama technika jest uznawana przez naukę, jednak to zbyt mało na potwierdzenie hipotezy o możliwości zarejestrowania aury. Sprawę komplikuje fakt, że zwolennicy istnienia tego tajemniczego pola, uważają, że jest ono cechą zarówno organizmów żywych, jak i przedmiotów martwych. Swoją aurę mają ludzie, zwierzęta czy bakterie, ale także monety, krzesło czy kwiatek.
Chyba długo jeszcze będziemy czekać na ostateczne zweryfikowanie tego zjawiska. Ezoterycy, którzy twierdzą, że widzą plamę rozlaną wokół klienta, mogą być nie tyle oszustami, co naiwnymi ofiarami synestezji. Cechuje się ona tym, że doświadczenia jednego zmysłu powodują wrażenia właściwe dla innych zmysłów – np. gdy kolor żółty odbierany jest jako ciepły, a wysokie dźwięki kojarzą się z ostrością. Nasz umysł kryje przed nami wiele sztuczek. Za ich pomocą serwuje nam bardziej bajkową, ładniejszą i ciekawszą rzeczywistość. To jeden z naszych wielu, mniej lub bardziej pożądanych, mechanizmów obronnych czy też – jak kto woli – mechanizmów przetrwania.