Obraz wroga
Czym właściwie jest nowotwór? Według najprostszej definicji jest to „nieprawidłowo rozrastającą się tkanka”. Naukowcy i lekarze od stuleci próbują dociec przyczyn tej nieprawidłowości. I po raz pierwszy są bliscy poznania odpowiedzi. Nowotwory nie są genetycznie jednorodne i składają się z wielu populacji komórek, niosących różne mutacje, z których tylko część jest wspólna między poszczególnymi liniami. Poszczególne fragmenty tego samego guza mogą zawierać populacje komórek różniące się od siebie liczbą genetycznych błędów. Pojedyncza biopsja może więc np. odsłonić słabe strony tylko jednej z grup komórek wchodzących w skład guza. Na dodatek komórki W przeszłości uważano, że w masie guza dominuje jedna linia komórkowa, sukcesywnie gromadząca nowe mutacje. Obecnie wiadomo, że nowotwór może składać się z kilku linii komórkowych, tylko częściowo podobnych do siebie. Każda z nich może wykazywać różną odporność na dany lek czy metodę leczenia.
podobne do siebie genetycznie mogą różnić się epigenetycznie (czyli np. chemicznymi modyfikacjami DNA, sprawiającymi, że teoretycznie ten sam zapis genetyczny może być w jednej komórce odczytany, a w innej nie). Na szczęście liczba kluczowych dla nowotworzenia mutacji i zmian epigenetycznych jest skończona, . naukowcy zaś coraz lepiej określają, które z nich są najważniejsze dla przetrwania i „nieśmiertelności” komórek rakowych. Postęp w poznawaniu molekularnych tajników transformacji nowotworowej oraz cech charakterystycznych dla zmienionych nowotworowo komórek przyprawia o zawrót głowy: „Dziesięć lat temu przypuszczenie, że możliwe stanie się zidentyfikowanie wszystkich genów zmienionych podczas rozwoju nowotworu z dokładnością co do jednej zasady w DNA zakrawało na fantastykę naukową. Obecnie tego typu analizy, obejmujące genom lub egzom, to już rutyna. Pierwsze badania nad kodującą częścią genomu zmienionych nowotworowo komórek pozwoliły przyjrzeć się bliżej około 20 typom nowotworów; pojedyncza analiza wymagała wyłożenia około 100 tys. dolarów. Dziś koszty sekwencjonowania są stukrotnie niższe, a badania, w trakcie których sekwencjonuje się genomy więcej niż 100 guzów określonego typu, nie są niczym zaskakującym” – pisze na łamach kwietniowego „Science” Bert Vogelstein i współpracownicy.
W tej powodzi danych zaczynają już się pojawiać wyraźne, powtarzalne wzory. Wiadomo np., że „przeciętny” nowotwór rozwija się 20-30 łat, a za ten niekorzystny proces odpowiadają mutacje statystycznie w dwóch – – ośmiu genach z około 140 stymulujących rozwój nowotworu (tzw. driyergenes). Trzeba oczywiście pamiętać, że mowa tu o przeciętnej, od podanej wyżej zasady jest wiele wyjątków. Nie zmienia to faktu, że badacze dość dokładnie określili już grupę najbardziej niebezpiecznych mutacji i coraz lepiej poznają sekwencję molekularnych zdarzeń prowadzącą do rozwoju choroby. To bezcenna wiedza, którą z pewnością uda się wykorzystać także w planowaniu kolejnych immunoterapii.