Panna żywcem zamurowana

Panna żywcem zamurowanaStraszliwe musiały być cierpienia istoty zamurowanej w niewielkim pomieszczeniu bez okien. Tuż za ścianą, którą odgrodzono ją od świata, musiała słyszeć odgłosy życia, wiedząc, że dla niej samej nie ma już ratunku. Rodzice są zbyt dumni, by wybaczyć jej wielki błąd  miłość do nieodpowiedniego mężczyzny. Na cóż zda się teraz wspaniała ślubna wyprawa, z którą zamknięto ją w tym ponurym grobowcu? Na cóż krzyki o pomoc, o odrobinę jedzenia lub wody? Nie zdoła wzruszyć serca swego nieugiętego ojca…Czy tak było w rzeczywistości? Czy taki los przypadł w udziale córce potężnego magnata Tarły, pana na zamku w Dębnie i innych włościach? Jeśli ufać legendom  wszak niemal każda z nich nosi w sobie ziarno prawdy  tak właśnie się stało. Nie może więc dziwić dalszy ciąg tej ponurej historii  opowieść o duchu nieszczęsnej panny, snującym się po rodzinnym domu.

Przenieśmy się w tamte czasy, po drodze prostując niektóre fakty utrwalone w legendzie i zapisane na kartach ksiąg o polskich duchach. A te utrzymują, iż zamurowanie żywcem dziedziczki rodu Tarłów było następstwem jej źle ulokowanych uczuć. Zakochała się bowiem w zwyczajnym pokojowcu. Ba, w czasie potajemnych schadzek w przyzamkowej kaplicy przysięgała mu miłość aż po grób. Tymczasem ojciec przyrzekł jej rękę Spytkowi  synowi sąsiadów z niedalekiego Melsztyna. Wyznaczony nawet został termin ślubu i zgromadzona wspaniała, kosztowna wyprawa. Małżeństwo miało złączyć dwie znaczące w kraju rodziny: Tarłów i Melsztyńskich. Nie wszystko jednak w tej historii do końca się zgadza. Wiadomo, że Tarłowie władali Dębnem od pierwszej połowy XVII wieku, przejmując zamek od bogatego Węgra, który wcześniej odkupił rezydencję od Dębińskich. Nie mogli więc Tarłowie dogadywać się z sąsiadami zza miedzy w sprawie małżeństwa swoich dzieci z prostego powodu: Melsztyńskich nie było w Melsztynie już od ponad stu lat. Czyj więc syn miał zostać mężem posażnej panny z Dębna? Dlaczego wolała śmierć niż życie z nim? Musiała znać ówczesne prawa rodowe, nakazujące absolutne posłuszeństwo woli ojca. A może nie chodziło tu o młodego przedstawiciela zaprzyjaźnionej rodziny? Może wyznaczono jej na męża odrażającego, ale bogatego i wpływowego starca? Takie małżeństwa nie były wówczas niczym wyjątkowym. Go naprawdę zdarzyło się w Dębnie? Pytanie to będzie interesujące dopóty, dopóki żywa jest legenda o wędrującej po zamku w Dębnie zjawie młodej dziewczyny, do której podchodzi widmo młodzieńca i już razem przechadzają się wokół starego gniazda dumnych Tarłów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *