Prezydent Częstochowy ma pięciu doradców
Prezydent Częstochowy, Krzysztof Matyjaszczyk, ma pięciu doradców. Szósty, Wan-da Kukla, została niedawno zastępcą prezydenta.
Zanim do tego doszło, była zatrudniona w charakterze do-radcy na 3/4 etatu. Zgodnie z prawem, prezydent miasta może powołać aż 7 doradców. Czym sie zajmują doradcy ? Doradcy prezydenta Często-chowy zajmują się m.in. przygotowaniem miasta do nowej perspektywy finansowej UE 2014-2020. Agnieszka Ulfik jest doradcą ds. ekonomicznych i instrumentów finansowych, od listo-pada 2013. Została zatrudniona na 1/2 etatu. Do jej obowiązków należą zadania opiniowania i konsultowania, przygotowywanie materiałowi koncepcji. Jest adiunktem na Akademii Wy-chowania Fizycznego w Katowicach. Stefan Nowak jest doradcą ds. rozwoju gospodarczego i współpracy z uczelniami.
Ma pół etatu. Pełni społecznie funkcję prezesa Częstochowskiej Organizacji Turystycznej. Piotr Grzybowski to doradca ds. polityki miejskiej i regionalnej na 1/2 etatu. Do jego obowiązków należy opiniowanie, konsultowanie dla prezydenta spraw związanych z polityką miejską i regionalną. Jerzy Kocyga jest doradcą od transportu i komunikacji. Zatrudniony na 1/3 etatu. Do j ego obowiązków należy opiniowanie, konsultowanie dla prezydenta spraw związanych z polityką transportu i komunikacji oraz udział w spot-kaniach merytorycznych. Marcin Kozak jest specjalistą m.in. do spraw polityki gospodarczej, zatrudniony został na 1/4 etatu. Uśredniony koszt zatrudnienia obecnych 5 doradców prezydenta to ok. 1941 zł brutto miesięcznie na osobę.
-Rola doradców jest bardzo ważna, gdyż naczelnicy wy-działów urzędu miasta i szefowie miejskich jednostek są mocno obciążeni bieżącymi obowiązkami zarządczymi oraz pracą administracyjną, więc często brakuje im czasu na szczegółową analizę, pracę koncepcyjną, myślenie strategiczne. – uważa Mirosław Soborak, wiceprezydent. – To rola doradców, którzy – co także cenne na urzędowe sprawy mogą spojrzeć trochę z zewnątrz.
Rola doradcy:
Z doradcami jest pewien kłopot. Sporo dyskutowano na ich temat. Gdyby policzyć w skali kraju doradców od ministerstw do starostów, prezydentów miast, burmistrzów, zebrałaby się spora armia, której nawet nie można zaliczyć do urzędników.
-Rola doradcy jest jak najbardziej pożądana i potrzebna, ale nie w każdym przypadku – twierdzi dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. Czasem zdarza się jednak, że zatrudnianie doradców ma znamiona nepotyzmu i sprowadza się do dobrze płatnego stanowiska pod płaszczykiem specjalisty, który znajduje ciepłą posadkę.
W przypadku samorządów nie jest to tak częste jak na przykład w gabinetach ministrów, gdzie trafiają jako doradcy polityczni koledzy. Szczególnie ukrywanie tego typu etatów budzi wątpliwości