Blog

Olimpiada w cieniu swastyki

Idealną okazją dla nazistów, by pokazać się światu w jak najlepszym świetle, była organizacja zimowych, a zwłaszcza letnich igrzysk olimpijskich w 1936 r. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) przydzielił ich organizację Niemcom jeszcze w 1931 r. Później MKOl nie wahał się również powierzyć organizacji imprezy innym totalitarnym, niesuwerennym reżimom, igrzyska odbyły się w 1980 r. w Moskwie, w 1984 r. w Sarajewie czy w 2008 r. w Pekinie.
Wróćmy jednak do Niemiec w latach 30 ubiegłego wieku. Na czas igrzysk z berlińskich ulic zniknęły wszechobecne antysemickie napisy i plakaty. Chwilowo zawieszono wydawanie gazetki „ Der Stl. i rmer”, pełnej antyżydowskich treści. Warto dodać, że kiedy podczas procesu norymberskiego Ameryka nie wykonali redaktorowi naczelnemu gazetki, fanatycznemu naziście Juliuszowi Streicherowi (1885-1946) testy IQ, nikogo nie zaskoczył wyjątkowo niski wynik.

To właśnie wtedy po raz pierwszy w historii odbyła się sztafeta z pochodnią olimpijską. Zapalona została w samej greckiej Olimpii, i stamtąd była niesiona przez biegaczy przez Bułgarię, Jugosławię, Węgry, Austrię, Czechosłowację, aż do Berlina. Miało to symbolizować niemieckie pokojowe umysły.
Przecież nazizm to nie jest zły reżim
O tym, że Żydzi są dyskryminowani w Niemczech, wiedział już cały świat. Niektóre kraje rozważały nawet rezygnację z udziału w igrzyskach. Myśleli o tym Amerykanie, Czechosłowacy, Szwedzi oraz Jugosłowianie. Jednak MKOl miał inne zdanie. Ówczesny przewodniczący amerykańskiego komitetu, Avery Brundage (1887-1975) oznajmił, że nie słyszał o żadnej dyskryminacji. Amerykański generał Charles H . Sherrill ( 1867-1936), członek MKOl, stwierdził cynicznie:  Nawet w najmniejszym stopniu nie interesuje mnie, co się dzieje w Niemczech z Żydami, tak jak nie interesuje mnie, jak na południu kraju linczuje się czarnych. W tym czasie w Berlinie przebiegały gorączkowe przygotowania. Wprowadzono oficjalnie tzw. tydzień śmiechu, w trakcie, którego Berlińczycy uczyli się być weseli i przyjacielscy dla cudzoziemców. Nawiasem mówiąc, przed igrzyskami w Pekinie w 2008 r. Chińczycy mieli zorganizowaną bardzo podobną akcję. Wielu zagranicznych gości wywiozło z Berlina fałszywe wrażenie, że nazizm jest właściwie dosyć dobrym reżimem, który utrzymuje porządek, ale nikogo nie krzywdzi.
Okupanci nie będą źli
Nazistowska propaganda funkcjonowała również w krajach przez nich okupowanych. Na przykład, gdy zajęli w 1940 r. Holandię, od razu przejęli holenderską rozgłośnię Hilversum. Dzień po poddaniu się armii holenderskiej do Hilversum przybyło ok. 30 niemieckich reporterów. Mieli ze sobą tyle programów po holendersku, że wystarczyłoby ich na dwa tygodnie wspomina jeden z holenderskich dziennikarzy radiowych. Po krótkim wahaniu pozwolili pracować holenderskiej stacji bez zmian. Za bronili tylko puszczania muzyki żydowskich kompozytorów oraz wycofali wiadomości. Kiedy serwisy informacyjne przywrócono na antenę, powiedziano holenderskim spikerom, że mogą mówić, co chcą. Jednak dla pewności w studiu zawsze siedział z nimi niemiecki strażnik z odbezpieczonym rewolwerem. Było to bardzo sprytne posunięcie. Gdy Holendrzy rozpoznali znajome głosy swoich reporterów, bardzo się uspokoili i doszli do wniosku, że „ może nie będzie tak źle”„. Oczywiście do czasu , gdy iluzja została zweryfikowana przez nazistowską brutalną rzeczywistość. Holandia podczas wojny ucierpiała podobnie jak reszta okupowanych krajów, szczytowym okresem okrucieństwa był spowodowany przez nazistów głód na przełomie lat 1944-1945. Z kolei kiedy Niemcy planowali atak na Wielką Brytanię, mieli przygotowane setki godzin programów radiowych po angielsku, które miały pomóc w złamaniu brytyjskiego oporu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *