Co jest „narysowane” na płaskowyżu Nazca?

Geoglify to płytkie, ale dobrze widoczne rysunki wyryte w ziemi. Najbardziej zagadkowe znajdują się na płaskowyżu Nazca na pustyniach Peru. Teorie na temat powstania tutejszych piktogramów rozciągają się od fantazji i spekulacji po realne pomysły archeologów. Nowe przypuszczenia wysunęli dwaj brytyjscy naukowcy.

Geoglify w tufie wulkanicznym składają się z 200 tematycznych płaskorzeźb i 13 tys. figur geometrycznych. Są to płaskorzeźby o głębokości 7 do 10 cm. Wyraźnie widać je tylko z lotu ptaka -zazwyczaj mają wielkość od 25 do 275 m. Badaczom z różnych dziedzin naukowych nie udało się przyporządkować obrazów do żadnej epoki. Oficjalna wersja naukowa sytuuje powstanie rysunków na płaskowyżu Nazca od 200 r. p.n.e. do 700 r. n.e. Zostały stworzone przy użyciu najprostszych metod i narzędzi. Jednak nie wiemy dokładnie, kto je utworzył. Archeolodzy przypisują je zazwyczaj kulturze Nazca plemiu, które zniknęło z powierzchni ziemi w zagadkowych okolicznościach kilka stuleci przed Inkami. W jakim celu powstały te rysunki? Żaden człowiek stojący na ziemi nie byłby w stanie ujrzeć olbrzymich obrazów w całości.

Niektóre linie mają aż 8 km, a przy tym są nie-wiarygodnie równe. Z tego powodu powstało wiele, często fantastycznych, hipotez. Szwajcarski kontrowersyjny pisarz Erich von Daniken (ur. 1935) twierdzi, że rysunki w Nazca są znakami sygnałowymi i miejscami lądowania statków kosmicznych. Co więcej, jeden z najbardziej kontrowersyjnych rysunków został nazwany „Astronaut”. Przedstawia on wielką postać, która ma na głowic rodzaj kosmicznego skafandra. Jednak naukowe wyjaśnienie mówi, że jest to postać szamana czy innego rodzaju przewodnika „duchowego”. Współcześnie dominuje teoria, że były to święte ścieżki, wykorzystywane podczas obrzędów związanych z kultem wody lub urodzaju. Mniej zwolenników znajdują teorie, że jest to miejsce występowania złóż naturalnych, prymitywny kalendarz słoneczny lub system nawadniający. Amerykański geograf Paul Kosok (18961959) przypuszczał, że linie wyznaczały kierunki wschodu i zachodu Słońca oraz miejsca występowania na nieboskłonie niektórych gwiazd. Zgadzała się z nim niemiecka astronom Maria Reiche (19031998), która niemal całe życie poświęciła badaniom tego zagadkowego krajobrazu. Według niej geoglify przepowiadały przesilenie, równonoc i zaćmienia Słońca i Księżyca. Ówcześni ludzie nie patrzyli na rysunki z góry, ale z poziomu ziemi. Jeśli chcemy zrozumieć, co oznaczały dla zwykłych ludzi, musimy chodzić na własnych nogach, przypuszcza antropolog kultury prof. Timothy Ingold z University of Aberdeen. Dokładnie to od 2007 r. robili dwaj brytyjscy badacze antropolog i archeolog, dr Nicholas J. Saunders z Uniwersytetu w Bristolu oraz emerytowany profesor archeoastronomii Clive L.N. Ruggles z University of Leicester. Badał on ten tajemniczy płaskowyż już wcześniej w 1984 r. odkrył tu zagadkowy ogromny labirynt. W 2007 r. ponownie wyruszył w znajome miejsca z Saudersem. Przez pięć lat przeszli 1,5 tys. km po obszarze 80 km2. Chcieli odkryć tajemnicę labiryntu. Sytuację komplikował fakt, że wiele segmentów zostało wypłukanych przez powodzie. Wielką pomocą było cyfrowe mapowanie satelitarne. We wstępie do opisu badań Sauders napisał: Zupełny brak labiryntu w krajobrazie sprawia, że wygląda on płasko i bezkształtnie. Jeśli mapuje się go z powietrza, jego forma nie przypomina niczego sensownego. Nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, do czego służył. Różne geoglify miały wiele znaczeń i przeznaczeń. Labirynt służył nie tylko do obrzędów religijnych. Był też drogowskazem do dawnego centrum religijnego Cahuaci w niedalekiej dolinie. Niektóre ścieżki nie były używane przez ludzi. Być może twórcy zarezerwowali je dla bogów i duchów. Meandry i dobrze utrzymane drogi przez pustynię służyły do celów praktycznych. Jednak inne linie i kształty geometryczne miały przeznaczenie rytualne i religijne, mówią badacze. Wykopaliska odkrywają przedmioty, które leżały w ziemi nawet przez tysiąclecia, mówi Cliv Ruggles. Tutejsze pozostałości z czasów prehistorycznych zachowały się w stanie idealnym. Wszystko dzięki Słońcu, które świeci tu przez ok. 1,2 tys. godzin rocznie. Promienie słoneczne padają na ziemię z wysoką zawartością minerałów. Tym samym wytwarzają próżnię z gorącym powietrzem, która osiąga nawet 1 m wysokości. Dlatego miejscowe wiatry, nazywane paracas, nie uszkodziły geoglifów! Nic dziwnego, że ten unikalny obszar został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Eksperci przypuszczają, że płaskowyż stale skrywa nieodkryte tajemnice. Nie jest nieprawdopodobne, że pewnego dnia pod czerwonym piaskiem pojawią się nieznane dotąd białe linie. Uczeni rozważają możliwość przeprowadzenia chemicznej analizy śladów na płaskowyżu Nazca.  

Nowe znaleziska do zbadania

Wyobraźcie sobie, że patrzycie – przez okienko samolotu, którego pilot leci nad wybranym rysunkiem. Pierwszym odkrytym geoglifem , był zadziwiający pająk. Według ekspertów jest to gatunek żyjący w rejonie Amazonii, czyli ok. 1,5 tys. km od rysunku! Znajdują się tu także rysunki owadów, ryb, roślin i zwierząt, z których wiele nigdy nie występowało na tych terenach. Widoczny jest również obraz najmniejszego ptaka – kolibra. Ma on długość 100 m i rozpiętość skrzydeł 66 m. Nie brak również władcy And – kondora – o długości 130m i szerokości 100m. Symbolem płaskowyżu została małpa – która potrafiła znaleźć zasoby wody pitnej. W 2006 r. zespół uczonych z Japonii odkrył 100 nowych geoglifów. Pięć lat później uczonych zaskoczyło znalezisko rysunku ludzkiej głowy (4,2 m długości, 3,1 m szerokości) i niezidentyfikowanego zwierzęcia (2, 7 m długości i 6,9 m szerokości). Wydaje się, że nie zostały zauważone z samolotu przez swoje „niewielkie” rozmiary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *