Magnetyzm leczniczy a choroby
Trudno wśród tysięcy chorych, którym co roku pomaga magnetyzm, określić liczbę przypadków podatnych na efekt placebo (autosugestia). Zapewne jest to znaczna liczba, po- nie waż wielu pacjentów zwraca się do magnetyzerów po rozczarowaniu, jakie przyniosło im leczenie zgodne z zasadami medycyny klasycznej. „Rozczarowani przez pigułki i lekarzy” znajdują u magnetyzerów więcej życzliwości i ciepła w dwojakim tych słów znaczeniu – uwagi, jaką terapeuta skupia na pacjencie, oraz ciepła nakładanych dłoni. W efekcie nasila się poczucie „chłodu”, z jakim spotkali się u lekarza (biały fartuch, recepty, skierowania…).
Ta uwaga, której są przedmiotem podczas sesji trwającej przeciętnie od 15 do 30 minut (w zestawieniu z zaledwie 10 minutami spędzanymi w gabinecie lekarza rodzinnego), a poza tym wpływ (realny lub nie) magnetyzmu, często przynoszą poprawę stanu zdrowia pacjenta.
Czy zatem powinniście uznać to za cud? Nie. Prawdopodobnie mamy do czynienia z efektami dwojakiego oddziaływania sugestii – ze strony magnetyzera, który stara się przekonać pacjenta, że może go uleczyć i że to zrobi (dlatego tak istotny jest dobór słów używanych podczas spotkania – niektóre mają nawet niewątpliwą moc hipnotyczną; wystrój wnętrza oraz strój magnetyzera), oraz ze strony pacjenta, który przychodzi z własnego wyboru spotkać się z terapeutą medycyny niekonwencjonalnej z nadzieją i z wiarą w wyleczenie!
Pamiętajmy, że chory zawsze trafia do uzdrowiciela po wizytach u lekarzy specjalistów, nie stwierdziwszy poprawy stanu swego zdrowia.
Biorąc to pod uwagę, poza wpływem sugestii i autosugestii, stwierdzić należy, że magnetyzm przynosi ulgę i uzdrowienie w przypadku wielu dolegliwości: chorób psychosomatycznych, chorób psychicznych (depresje), chorób skórnych (egzemy, oparzenia, łuszczyca), problemów oddechowych (astma, bronchit, zapalenie zatok…), reumatycznych (lumba- go, ischias, dna), cyst, migreny, brodawek… Lista jest zbyt długa, aby wyliczać tu wszystkie dolegliwości, zwłaszcza że każdy magnetyzer uzyskuje nieco inne wyniki w leczeniu różnych chorób, także w zależności od cech dotkniętego nim pacjenta.
Dodam tylko, że w poczekalniach magnetyzerów spotykałem wielu pacjentów cierpiących na choroby zwane nieuleczalnymi (nowotwór, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona…). Często trafiają tam, ponieważ tak zwana oficjalna medycyna brutalnie oznajmiła im, że nic już nie da się zrobić, a także i przede wszystkim dlatego, że wiedzą iż magnetyzer może ewentualnie złagodzić ból i udzielić im wsparcia moralnego w tym niezwykle trudnym, często schyłkowym okresie życia.
Postarajmy się teraz ustalić, co odczuwają magnetyzer i pacjent w szczególnej chwili, jaką jest seans magnetyczny.
Co odczuwa magnetyzer?
Poza wspomnianymi już aspektami fizycznymi (użycie technik hipnotycznych, telepatycznych i sugestii) magnetyzer podczas seansu używa dłoni, które zwraca ku pacjentowi. Jakie są wówczas jego odczucia?
Niektórzy mają wrażenie przelewania „płynu” (tak to nazywają), który jest delikatny i ciepły, a płynie ku pacjentowi, wydobywając się z czubków ich palców. Ta wizja płynu odpowiada pojęciu fluidu, tak często pojawiającemu się w początkowych rozdziałach książki. Niektórzy czują się, jakby ich palce, dotykając skóry pacjenta, „przenikały” jego ciało, chcąc dosięgnąć chorego narządu, który mają uleczyć (to porównanie kojarzy się natychmiast z technikami filipińskich uzdrowicieli, o których pisaliśmy w poprzednim rozdziale).
Jeszcze inni magnetyzerzy czują ciepły podmuch w rękach – mówią że to pozwala im stwierdzić, czy organ jest chory, oceniają bowiem zmiany temperatury (uczucie chłodu), przesuwając dłoń nad miejscem chorobowo zmienionym.
Jeszcze inni czują mrowienie w palcach, i uważają to za znak, że zbliżyli się do chorej strefy.
Są także magnetyzerzy, którzy utrzymują, że ich wrażliwość jest tak wyostrzona, że ich ręce bezwiednie przesuwają się ku narządowi, który wymaga leczenia. Nazywają to „przyciąganiem strumieni” (aluzja do silnych podmuchów albo do strumienia magnetycznego).
Jeszcze inni stają się istnymi „sobowtórami” swoich pacjentów – wykrywają ich dolegliwości, ponieważ odczuwają taki sam ból w tym samym miejscu (na przykład ból pod czaszką, jeśli pacjent cierpi na migrenę).
I wreszcie niektórzy spośród magnetyzerów… nie czują absolutnie nic! Zapewniają, że to ich pacjenci doznają wrażeń. Ale właściwie jakich?
A co czuje pacjent magnetyzera?
Większość chorych ma wrażenie ciepła w miejscu, do którego zbliżają się ręce magnetyzera. Inni, wręcz przeciwnie, czują chłodny powiew!
Niektórzy pacjenci czują się „naelektryzowani”, inni, zależnie od sytuacji, czują mrowienie, skurcze mięśni, drgawki (gwałtowne drętwienie nóg), „burczenie” (spadek przekrwienia narządów). Zdarza się nawet przejściowe nasilenie dolegliwości bólowych obecnych lub dawnych, które się rozbudzają.
W większości przypadków dominuje uczucie ulgi, ukojenia bólu, co wyraża się w popularnym wyrażeniu: „ból znika jak ręką odjął”. I wreszcie część chorych po prostu głęboko zasypia podczas seansu – tak bardzo są podatni na hipnozę.
Po doznaniu takich wrażeń chory na ogół stwierdza poprawę stanu zdrowia i osłabienie objawów, które sprowadziły go do magnetyzera. Jakie zaburzenia są podatne na leczenie magnetyzmem?
Jakie choroby poddają się terapii magnetycznej?
Wszyscy magnetyzerzy zgodnie utrzymują, że uzyskują dobre wyniki w leczeniu chorób (z pominięciem tych, które nazywa się nieuleczalnymi – rakiem, stwardnieniem rozsianym, chorobą Parkinsona, AIDS…) takich jak: nerwoból zębowy, rwa kulszowa, lumbago, kręcz szyi, migrena, gruźlica, dusznica bolesna, zapalenie opłucnej, bronchit, astma; choroby układu pokarmowego (wrzody żołądka, nieżyt żołądka, zaparcia, kolki, nieżyt jelit), choroby nerek, reumatyzm, cukrzyca, choroby skóry, przemęczenie, nadciśnienie, bezsenność, nietrzymanie moczu…
Stosowana przez magnetyzerów technika, a także uzyskiwane wyniki są funkcją choroby, którą trzeba leczyć (a zatem także postawienia właściwej diagnozy), oraz podatności pacjenta (która zależy od wrażliwości na przekazywane bodźce i zaufania albo sceptycznego podejścia do tej terapii).
Przekonamy się, jak postępują magnetyzerzy, aby ulżyć pospolitym chorobom. Zalecają nie ograniczać się do działań „fizycznych” rąk, ale zawsze wspierać je oddziaływaniem psychologicznym albo wypowiadanymi głośno słowami, aby spotęgować efekty lecznicze. Jedną z zasad terapeuty jest skoncentrować się i głośno mówić, co będzie robił i jaki pozytywny rezultat pragnie uzyskać: „Kładę ręce na twojej wątrobie, aby zmniejszyć jej przekrwienie i wyeliminować uporczywe migreny… itd.” (na przykład).
Przeanalizujmy dokładnie, jak postępują magnetyzerzy, lecząc takie choroby jak: stany lękowe, astma, oparzenia, zaparcia, choroby skórne, grypa, bezsenność, migrena, reumatyzm czy rwa kulszowa. Stosowane dalej terminy odnoszą się do objaśnionych w poprzednim rozdziale („Jak zostać ma- gnetyzerem”).
Magnetyzm a dziesięć powszechnie występujących chorób
- STANY LĘKOWE
Lęki, o których zamierzamy mówić, nie mają nic wspólnego z reakcjami pacjenta cierpiącego na fobię (lęki instynktowne) ani z głęboką depresją nerwową. Są raczej nerwowością czy też brakiem poczucia bezpieczeństwa, niepokoju wobec problemów życia codziennego.
- Seans zacząć od odprężenia pacjenta, który powinien siedzieć na taborecie, a magnetyzer wykonuje prawą ręką szybkie ruchy wzdłuż kręgosłupa pacjenta, każdy ruch zaczynając od karku, a kończąc na dole pleców (powtarzać przez 15 do 20 minut).
- Pacjent leży na plecach; należy kontynuować przesuwanie lewej ręki (10-15 minut) do splotu słonecznego.
Aby poprawić stan psychiczny pacjenta, doradza się czynić pozytywne sugestie (por. „Koncepcja hipnotyczna”, str. 76).
- ASTMA
Seans jest czteroczęściowy.
- Wypełnić energią magnetyczną klatkę piersiową, przykładając płasko obie ręce, gdy pacjent leży na plecach.
- Ułożyć pacjenta na brzuchu, następnie magnetyzować, przesuwając obie płasko ułożone dłonie od szyi ku nerkom wzdłuż linii kręgosłupa (ruchy z rozsuniętymi palcami).
- Ponownie ułożyć pacjenta na plecach, aby oddziaływać na nerw błędny (którego nadmierne pobudzenie stanowi ponoć przyczynę ataków astmy), przez kilka minut trzymając dłonie w odległości dwóch centymetrów od splotu słonecznego.
4. Zakończyć, przez kilka minut nakładając dłonie w miejscu, gdzie znajduje się wątroba, dwa centymetry nad skórą.
Takie seanse należy powtarzać trzy razy w tygodniu.
- OPARZENIA
Ogromna większość magnetyzerów przyznaje, że uzyskiwane przez nich wyniki leczenia oparzeń są spektakularne. Niektórzy, poza magnetyzmem, stosują także zaklęcia, magiczne formuły! Oparzenia leczy się dwuetapowo, powtarzając zabiegi raz dziennie.
1. Nałożyć ręce o kilka centymetrów od rany (przez 15-20 minut)
- ZAPARCIA
Ich przyczyną jest niewydolność przysadki lub wątroby. Dlatego trzeba magnetyzować obie w opisany niżej sposób.
1) Najpierw użyć ciepłego tchnienia na całym brzuchu, wokół pępka (przez minutę).
2) Następnie nakładać ręce w tej samej okolicy przez 2 do 3 minut (dłonie płaskie, palce rozsunięte, odległość od ciała
0 centymetry).
3) Potem kontynuować, wykonując zgodnie z ruchem wskazówek zegara okrężne gesty i trzymając palce zwarte (przez dwie minuty).
4) Kontynuować, wykonując nakładanie rąk i nadal trzymając zwarte palce; dłonie mają znajdować się o 1-2 centymetrów od nasady nosa, pomiędzy oczyma, czyli tam, gdzie usytuowane jest „trzecie oko” (według kultur Wschodu), aby oddziaływać na szyszynkę (przez minutę). Potem przenieść ręce nad wątrobę, przez minutę koncentrując się na zmniejszaniu jej przekrwienia.
5) Zakończyć seans, przesuwając płasko ułożone dłonie nad jamą brzuszną zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara (wykonać trzydzieści ruchów).
- CHOROBY SKÓRNE
Ropnie, czyraki, egzema, świąd i wszelkie zmiany skórne magnetyzuje się poprzez:
1) etap lokalny, czyli pracę nad miejscem chorobowo zmienionym (kilkuminutowe nałożenie rąk w odległości dwóch centymetrów od skóry);
2) przechodząc następnie do pracy nad narządami odpowiedzialnymi za usuwanie czynników szkodliwych z narządów, których funkcjonowanie zostało zaburzone (co spowodowało zmiany skóry), to znaczy przede wszystkim nad wątrobą i nerkami. Należy nakładać na nie obie ręce przez dziesięć minut, trzymając je w odległości kilku centymetrów od poddawanego terapii organu.
- GRYPA
Trzy seanse dziennie.
1) Wykonywać szybkie ruchy od góry ku dołowi głowy.
2) Następnie przejść do ruchów powolnych na poziomie gardła i płuc, utrzymując kierunek z góry w dół.
3) Zakończyć, wykonując magnetyzację brzucha i wątroby; ręce trzymać w pozycji równoległej, a palce ukośnie do powierzchni ciała pacjenta (palce złączone, nakładanie palcowe); poświęcić dwie minuty na każdy narząd.
- BEZSENNOŚĆ
Przeprowadzać dwa seanse dziennie – jeden rano, drugi tuż przed udaniem się na spoczynek. Sprawdzić także ułożenie pacjenta w łóżku (najkorzystniejsze to głowa ku północy, nogi w kierunku południa). Wyeliminować wszelkie środki pobudzające (tytoń, kawa, herbata).
1) Wykonać nakładanie z rozsuniętymi palcami nad czaszką i karkiem (dwie minuty), następnie powoli przesuwać dłonie wzdłuż kręgosłupa.
2) Zalecić powolne, głębokie, regularne wdechy i wydechy, a mówiąc głośno, sugerować przywrócenie spokoju i niosący wytchnienie oraz powrót do pełni sił sen.
- MIGRENA
Seanse należy powtarzać do zauważenia wyraźnej ulgi.
l) Ująć głowę pacjenta obiema rękami, prawą kładąc na czole, lewą na karku (utrzymywać taką pozycję przez trzy do pięciu minut). Uwaga! Wszystkie palce muszą być uniesione w powietrze (technikę tę nazywa się zresztą techniką anten, jakby taka pozycja umożliwiała wychwytywanie energii kosmicznej).
- REUMATYZM
Seans dzieli się na trzy etapy i musi być powtarzany codziennie.
1) Zacząć od zimnych tchnień (20 do 30 razy) na miejsce, w którym tkwi ból.
2) Kontynuować, ruchami powolnymi obejmując zbolałe miejsce (przez dziesięć minut).
3) Zakończyć ruchami szybkimi lewej ręki wzdłuż całego kręgosłupa (przez pięć minut).
Zalecane są sugestie hipnotyczne, które mogą przyspieszyć ustąpienie bólu (sugerować, że boląca część ciała odzyskuje sprawność i że ból będzie stopniowo ustępował).
J. ISCHIAS (rwa kulszowa)
Ta współczesna choroba, dotykająca coraz więcej osób, ustępuje po jednym lub dwóch wizytach u kręgarza, po których pomocny okazuje się magnetyzm.
1) Pacjent leży na brzuchu; ręce magnetyzera zbliżają się do splotu lędźwiowego, ustawione po obu stronach kręgosłupa (nakładanie rąk przez trzy do czterech minut).
2) Następnie, poczynając od nerek, wykonywać ruchy powolne i schodzić wzdłuż nerwu kulszowego; skupić się na obolałej okolicy pośladka (co najmniej przez kwadrans).
Dokonaliśmy przeglądu wybranych technik, jakie stosuje większość magnetyzerów, leczących tak zwane pospolite choroby. W każdym przypadku w gabinecie terapeuty istnieje kontakt między pacjentem a magnetyzerem.
Teraz przekonamy się, że jest jeszcze inny sposób uprawiania magnetyzmu – na odległość. Oznacza to, że pacjent i terapeuta nie stykają się ze sobą osobiście. Zaskakujące? Być może. Coraz częstsze? Z pewnością. Bardzo popłatne? Oczywiście!