Co wiemy o magnetyzmie leczniczym?
Bardzo trudno udowodnić, że „energia” może być przekazywana z dłoni jednego człowieka do drugiego człowieka. Przekonaliśmy się o tym, czytając poprzednie rozdziały. Jednak problem staje się trudniejszy, gdy chcemy się upewnić, czy „magnetyzm” roztaczany przez człowieka może ulżyć w bólu lub nawet uzdrowić chorego. Magnetyzm, który pomaga chorym, nazywamy magnetyzmem leczniczym. Aż do dziś nikt nie zdołał ustalić, jak i dlaczego dotknięcie rąk magnetyzera niesie ulgę w cierpieniu, usuwając migreny, egzemy czy półpaśce.
Trzeba zaznaczyć, że próby pomiarów dokonywane podczas sesji dały wyniki trudne do interpretacji. Serge Alalouf zgodził się poddać wszelkiego rodzaju eksperymentom, które na nim przeprowadzono, by ustalić, czy posiada „fluid”. Oto co on sam napisał na ten temat:
Pewnego dnia musiałem pojechać do Genewy, żeby spotkać się z austriackim uczonym Mullerem, który pragnął wypróbować na mnie skonstruowany przez siebie aparat. Eksperyment przeprowadzony został w hotelu Bergues. Dzięki temu przyrządowi profesor Muller mógł stwierdzić, że żarówka o mocy jednej tysięcznej Volta zapala się, gdy biorę ją w obie ręce. To w końcu dowodziło, że mam jakiś szczególny fluid, ale nie oznaczało, że ten fluid może pokonać choroby. Co prawda wystarczająco często dowodziłem, że w tej domenie mój fluid jest skuteczny.
Inny uczony, profesor Derobert, badał mnie na prośbę władz miejskich. W przesłanym do urzędu raporcie (w roku 1957) profesor Derobert napisał: „Niejaki Alalouf musi zostać uznany za źródło swoistej mocy, której oddziaływanie na chorych poprawia stan czynnościowy lub organiczny, podobnie jak promienie rentgenowskie wydobywające się z triody 1 przenikające naświetlany obszar.
Alalouf wykorzystuje jakiś czynnik, być może fizyczny, na pewno tajemniczy, i próbuje sprawić, aby ów czynnik przeniknął do organizmu.
Na krótko przed II wojną światową w roku 1935, Paul- -Clement Jagot (1889-1962), który poświęcił całe życie popularyzacji wiedzy o magnetyzmie i hipnozie, opublikował książkę pod tytułem Jak leczyć magnetyzmem. W pracy tej przedstawia swoją własną wizję magnetyzmu leczniczego:
Wspomagać organizm dotknięty cierpieniem i nadszarpnięty fizycznie, wesprzeć jego reakcje obronne, napełniając go tą formą energii witalnej, jaką jest radioaktywność człowieka – tak brzmi podstawowa zasada magnetyzmu leczniczego. Łagodzić, wyciszać patologiczne objawy, które dają o sobie znać wzmożoną lokalnie lub ogólnie nadmierną aktywnością organizmu; stymulować przejawy słabości sił obronnych, przywrócić harmonię ogółu funkcji, zwłaszcza tych, które uległy zaburzeniu, ostrożnie sterować kryzysami, które sygnalizują mobilizację sił obronnych organizmu – oto specyficzne możliwości, jakie daje magnetyzm.
Wydaje się niemal zabawne, że Paul-Clement Jagot używa pojęcia „radioaktywność ludzka”, mówiąc o magnetyzmie leczniczym. Dziś nikt już nie posługuje się tym określeniem. Co więcej, było ono zwalczane przez wielu badaczy, ponieważ magnetyzm nie ma, ich zdaniem, nic wspólnego z promieniowaniem radioaktywnym. W roku 1935, w książce Ja- gota, pojęcie „radioaktywności ludzkiej” może natomiast wydawać się bardzo logiczne. Rok wcześniej bowiem zmarła Maria Skłodowska-Curie, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, która wraz z mężem poświęciła lwią część życia badaniu radioaktywności. Zapewne dlatego Jagot uległ pokusie, by powiązać swoją teorię magnetyzmu ludzkiego z największymi odkryciami epoki.
Aby dopełnić definicję magnetyzmu leczniczego, przytoczmy bardzo obrazową i bardzo osobistą definicję pewnego magnetyzera, Gerarda Morin, niestety już nieżyjącego:
Ciało ludzkie jest jak akumulator samochodu. Jeżeli akumulator się rozładuje, sytuacja jest kiepska. Niektórzy ludzie mają nadmiar fluidu, który mogą przekazywać tym, którzy mają go za mało, aby „ doładować ” ich i przywrócić żywotność chorym narządom.
Gdybyśmy chcieli zdefiniować magnetyzm w kilku słowach, należałoby powiedzieć, że magnetyzowanie polega na użyciu energii (zwanej fluidem lub promieniowaniem, zależnie od epoki), którą posiada dana osoba i którą „przesyła”, na ogół za pośrednictwem dłoni, innej osobie, aby ulżyć jej cierpieniu lub nawet wyleczyć z nękającej ją choroby.
Ale jakie choroby potrafi leczyć magnetyzm?