Przykłady uzdrowień w praktyce francuskich magnetoterapeutów
Gdy wkraczamy w nieznany i pasjonujący świat magnetyzmu, niemal natychmiast stajemy przed poważnym, a niezwykłym problemem – czy uzdrowienia, które miały ponoć miejsce, są rzeczywiste, czy też nie?
Zadowalając się jednostronną wersją uzdrowicieli, rezygnowalibyśmy z racjonalnego podejścia do tej kwestii na rzecz łatwej pogoni za sensacją.
Przeprowadzanie ankiety wśród wyleczonych pacjentów jest, rzecz jasna, konieczne, ale oczywiście niewystarczające – robiłem to często, czasem rozmawiając osobiście, czasem gromadząc listy, które nazywałem „świadectwami”, a które trafiały do uzdrowicieli. W listach tych, często pełnych prostoty i poruszających, wszyscy pacjenci, którym kuracja przywróciła choć po części zdrowie, szczerze nazywali to cudem.
Ale jak obiektywnie ustalić, czy taki efekt wynika z pozytywnej autosugestii pacjenta, czy wiąże się z błędną diagnozą lekarską, z rzeczywistym oddziaływaniem uzdrowiciela (zwłaszcza w przypadku chorób psychosomatycznych), lub może z opóźnionym efektem kuracji medycznej, przeprowadzonej przed wizytą u terapeuty?
Aby to stwierdzić, musiałem pokonać kolejny etap – zdobyć namacalne dowody, poznać liczby, uzyskać wyniki badań lekarskich przed podjęciem terapii u uzdrowiciela i po jej przeprowadzeniu.
Przedstawiam pięć zadziwiających przypadków uzdrowień, do których doprowadzili współcześni nam magnetote- rapeuci francuscy. Na tej podstawie czytelnik może wyrobić sobie opinię na temat magnetyzmu leczniczego.
PRZYPADEK NR 1 Wyleczenie chronicznego kataru
– uzdrowiciel: Joseph Boucharlat, magnetyzer
– pacjent: Michel D., mieszkaniec St-Egreve (Isere)
– opis przypadku: pan D. cierpiał na chroniczny katar, od którego nie mógł się uwolnić. W ciągu dwudziestu jeden miesięcy konsultował się z niemal wszystkimi specjalistami, którzy mogliby udzielić mu pomocy .(alergologiem, otolaryngologiem, homeopatą, immunologiem, a także poddał się akupunkturze…)!
Nie przyniosło to żadnych efektów, natomiast czasami powodowało nieprzyjemne skutki uboczne (na przykład alergię na leki). Bliski rozpaczy, postanowił udać się do magnetyze- ra (Josepha Boucharlata).
Efekty: wyleczenie po czterech seansach nakładania rąk.
dowód koronny: list przedstawiający wszystkie przeprowadzone (i wycierpiane!) kuracje, jakim wcześniej poddano pana M. D.
Ja, niżej podpisany Michel D., zamieszkały w Saint- -Egreve, zaświadczam, że pan Boucharlat, magnetyzer z Roussillon, leczył mnie, a przede wszystkim – przywrócił mi zdrowie, gdy zwróciłem się do niego, cierpiąc na chroniczny katar.
PRZEBIEG CHOROBY: od 21 miesięcy poddawałem się leczeniu z powodu chronicznego kataru, który przejawiał się: bólami głowy, bólami gardła, katarem. (Podkreślam, że ostatnio w śluzie pojawiało się sporo krwi, a ponadto bolały mnie uszy).
Przez 21 miesięcy zwracałem się do następujących lekarzy, którzy ordynowali mi leki i kuracje delikatniejsze lub o silniejszym działaniu:
ALERGOLOG: cotygodniowy zastrzyk z Kortizonu; 3 razy dziennie 1 tabletka Zaditenu / Primalanu. Spray do nosa
3 do 5 razy dziennie.
APTEKA: Rupton 3 tabletki dziennie i krople do nosa
SZPITAL: Denoral 3 razy dziennie
Rovamycyna 500 3 razy dziennie
Balsofumina co wieczór.
Musiałem przerwać te kuracje z powodu alergii na przepisane leki.
Wówczas zwróciłem się do lekarza rodzinnego, który zalecił przerwać przyjmowanie wymienionych leków i zapisał:
– Ceporine w zastrzykach IM3 – Primalan i Ultralan.
Dwaj lekarze, którzy badali mnie w szpitalu, byli zgodni – powinienem poddać się operacji lub usunąć górne zęby, ponieważ cierpiałem na zakażenie wewnątrzpochodne.
OTORYNOLARYNGOLOG:
Biocidan 4 do 6 razy dziennie, Solący po 1 tabletce rano i wieczorem.
Środek obkurczający naczynia przez 10 dni.
Lekarz kurował mnie tymi środkami, planując operację zatok.
Zadzwoniłem do niego, aby poinformować o efektach kuracji, które nie były zadowalające, on zaś odparł: „pozostaje panu przeprowadzka i zmiana klimatu”!…
HOMEOPATA :
– Histamina 9 CH
– Naphtalinum 5 CH
– Nuk vómica 7 CH
AKUPUNKTURA :
1 sesja półgodzinna tygodniowo przez 1 miesiąc, następnie raz w miesiącu.
– MAG 2, 3 ampułki dziennie, Biocidan ORL-Lomusol
4 razy dziennie, Teldan 1 tabletka 2 razy dziennie, Calcium Sandoz forte 2 razy dziennie przez 2 tygodnie
– Becotide 3-4 razy dziennie, Zaditen 1 tabletka rano i wieczorem
– Optium 2-3 kropli dziennie – EMGE Lumière 1/3 tabletki dziennie
– Calcium Sandoz IV (30), preparat złota i srebra 1 dawka dziennie.
Kuracja trwała 7 miesięcy i nie przyniosła poprawy.
ALERGOLOG – IMMUNOLOG:
Bécodin 3 razy dziennie, seria 20 zastrzyków podskórnych i 1 zastrzyk śródmięśniowy Diprostenu.
HOMEOPATA:
– 2 iniekcje środka przeciwczerwiowego i Hepar Sulfu- ris 5 CH
– Pinus pinaster – Allium – Cepa – Beladona – Mercu- rius.
Po wszystkich tych kuracjach, które zajęły 21 miesięcy, byłem nadal chory, wyczerpany, cierpiałem na bóle brzucha, miałem problemy z wątrobą, itd.
Po niemal dwuletnim, bezskutecznym leczeniu zatelefonowałem do magnetyzera, pana Boucharlata, który był dla mnie bardzo uprzejmy i zechciał przyjąć mnie możliwie najszybciej. Pragnę zaznaczyć, że kiedy po raz pierwszy przyszedłem do gabinetu pana Boucharlata, choroba kwitła w najlepsze – miałem silny katar, bolało mnie gardło i głowa. Po trwającym godzinę seansie magnetycznym objawy ustąpiły, a ja czułem się bardzo dobrze (bez leków).
Pan Boucharlat wysłuchał mnie, udzielał porad, natychmiast rozpoznał chorobę i wyleczył mnie. Przeprowadził ze mną 4 seanse, które okazały się wybawieniem, ponieważ obecnie nie nęka mnie już katar.
Dziękuję panu Boucharlatowi za wszystko, co dla mnie zrobił, dziękuję za rady, których mi udzielił. Wdzięcznością darzę również panią Boucharlat, która okazała mi wiele życzliwości i pomagała przetrwać, nie tracąc pogody ducha.
Żałuję tylko, że magnetyzerzy nie są szerzej znani, ponieważ w Grenoble, a także w innych miastach – mieszkają na pewno ludzie cierpiący na podobne dolegliwości, mnie zaś wydaje się, że przyjemniej leczyć się bez lekarstw niż poddać się klasycznej „kuracji antybiotykowej „.
Dlaczego magnetyzerów nie uznaje się za lekarzy!
UWAGA:
Wyrażam zgodę na odczytanie mojego listu podczas konferencji i spotkań profesjonalnych.
PRZYPADEK NR 2 Uzdrowienie sparaliżowanej
– uzdrowiciel: Henri Cros, magnetyzer
– pacjent: Lucie (z Paryża)
– opis: przypadek tym ciekawszy, że doszło tu do niesłychanie rzadkiego zetknięcia jasnowidzenia i magnetyzmu. Henri Cros opisał mi okoliczności, w jakich poproszono go
o podjęcie się leczenia, które ocenia jako najbardziej spektakularne uzdrowienie w swej karierze. Pewnego niedzielnego popołudnia roku 1959 wybrał się na konferencję doktora Dugasta. Wychodząc, minął otwarte drzwi innej sali. Na drzwiach widniała tabliczka: „Jasnowidzenie i wróżenie na podstawie fotografii”. Wewnątrz tłumek z wyraźną fascynacją wpatrywał się w trzy panie, które siedziały przy ustawionym na scenie szerokim biurku. Zaintrygowany, Henri Cros postanowił także usiąść i obserwować ten spektakl. Ludzie, którzy przybyli, kładli na biurku fotografie najbliższych (żywych lub zmarłych). Każda z wróżek co pewien czas sięgała po kolejne zdjęcie, wybierając je przypadkowo spośród leżących na biurku. Potem koncentrowała się i zaczynała mówić o osobie na zdjęciu. W pewnej chwili jedna z jasnowidzących, niby to przypadkiem, wybrała zdjęcie i oświadczyła: „Ta dziewczynka jest sparaliżowana. Lekarze powiedzieli, że nigdy już nie będzie chodziła. Zdjęcie przyniosła tu jej matka. Niech pani wstanie!” Matka rzeczywiście była w sali i po chwili wstała z miejsca.
Potem jasnowidząca mówiła dalej: „Wiem, że to dziecko można wyleczyć. Osoba, która potrafi to uczynić, jest zresztą wśród nas. To pewien magnetyzer”. Henri Cros poczuł się, jakby doznał elektrowstrząsu. Zaczerwienił się i zadał sobie pytanie, czy w sali jest obecny inny magnetyzer. Ale jasnowidząca podjęła: „Dziś przybył tu tylko jeden magnetyzer. Proszę, niech pan wstanie i natychmiast ustali z matką dziewczynki termin wizyty, bo wiem, że może jej pan pomóc!”
Nazajutrz matka zaniosła na rękach siedmioletnią córeczkę do gabinetu Henriego Crosa. Po trzech miesiącach ma- gnetoterapii (po jednym bezpłatnym seansie tygodniowo) dziecko zaczęło stopniowo odzyskiwać władzę w nogach.
„Jednak najbardziej wzruszył mnie – wyznał Henri Cros – widok tej małej podczas jednego z procesów, jakie wytaczano mi pod zarzutem nielegalnego prowadzenia praktyki medycznej, kiedy przyszła zeznawać przed sądem. Szła całkiem normalnie, a patrzył na to lekarz specjalista, który leczył ją od początku choroby”.
Moje spotkanie z Henrim Crosem
Choć przekroczył siedemdziesiątkę (a wygląda najwyżej na pięćdziesięciolatka), wciąż pracuje jako magnetyzer. Stanowi wspaniały przykład dobrej kondycji i miłości bliźniego. Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej o jego roli magnety- zera i postrzeganiu magnetyzmu.
– Czy magnetyzm można uważać za dar, czy też istnieją techniki, które można opanować, a następnie stosować?
– Sądzę, że każdy z nas ma w sobie magnetyzm, jednak niektórzy dysponują większą mocą silniejszego promieniowania. Aby jak najlepiej ją wykorzystać, trzeba jednak pracować, uczyć się, eksperymentować. Kiedy miałem 16 lat, uczęszczałem na kurs prowadzony przez największe autorytety epoki – braci Durville. Niestety, obecnie nie istnieje już żadna poważna szkoła ucząca magnetyzmu. Wielka szkoda. Dlatego opracowuję właśnie projekt wydziału, gdzie mogłyby odbywać się darmowe szkolenia.
– Co w rzeczywistości dzieje się, kiedy „magnetyzuje” pan pacjentów? Czy odczuwa pan coś szczególnego?
– Tak, to bardzo wyraźne bodźce w czubkach palców. Ponieważ tamtędy wypływa energia, którą przesyłam pacjentom. Moim zdaniem energia pochodzi z mojego mózgu, zapewne z obszaru zwanego wzgórzem. Ta energia przenika pacjenta i przywraca mu równowagę i siły witalne, „ładuje na nowo” po trosze tak, jak ładuje się akumulator, aby uruchomić samochód.
W ten sposób, nie dotykając ciała pacjenta, mogę go uspokoić, dać odprężenie, mówiąc wprost – energię, której mu zabrakło.
– Czy można udowodnić naukowo, że magnetyzm istnieje?
– Po pierwsze, mogę zapewnić, że zjawiska, o którym mówimy, nie wolno w żadnym razie mylić z autosugestią.
Za dowód na to uważam wyniki uzyskiwane na zwierzętach i dzieciach. Przede wszystkim jednak magnetyzm jest według mnie aktem miłości wobec bliźniego. Ponieważ poza dobroczynną i witalną energią, którą przekazuję, przenika mnie pragnienie, by pomagać, nieść ulgę, być potrzebnym, jednym słowem – kochać.
Jeśli zaś chodzi o dowody naukowe na istnienie magnetyzmu, mogę podać ich kilka:
- promieniowanie energii, którą emituję, można sfotografować na błonie podczerwonej;
- kiedy magnetyzuję prawą ręką, uspokajam, natomiast lewą ręką pobudzam. Warto też dodać, że zjawisko to przebiega odwrotnie w przypadku magnetyzerów kobiet;
i wreszcie, poprzez zwyczajne nakładanie rąk trwające około kwadransa nad kawałkiem mięsa (np. stekiem) lub nad zwierzęciem, które niedawno zdechło (ptak, mysz), doprowadzam do pełnej mumifikacji.
PRZYPADEK 3 Całkowite zniknięcie brodawek
– uzdrowiciel: Etienne Giordano, magnetyzer
– pacjent: Laurent Mandorla, wówczas ośmioletni
– opis przypadku: mój starszy syn, na rok przed opisanymi
wydarzeniami, zauważył dwie brodawki u nasady prawego kciuka. Regularnie rosły. Tymczasem podczas pracy nad moim Guide des guérisseurs (Przewodnik magnetyze- rów) zetknąłem się z postacią Etienne’a Giordano i dowiedziałem się, że ten magnetyzer, syn znachora, twierdzi, iż brodawki może usunąć po dwóch seansach (zwraca koszty leczenia, jeśli po trzech miesiącach nie okaże się to skuteczne). Obserwowałem te dwa seanse magnetyczne, z których jeden odbył się w maju, a drugi w czerwcu. Etienne Giordano przesuwał palce tuż nad brodawkami lub dmuchał na miejsca, gdzie wystąpiły zmiany. Upłynęły dwa miesiące, a ja nie zauważyłem poprawy. Potem, pod koniec sierpnia, w ciągu kilku dni, brodawki zaczęły się szybko zmniejszać, a z czasem zniknęły, pozostawiając po sobie pamiątkę – białe plamki na opalonej skórze mojego syna. W ciągu dwóch kolejnych lat brodawki nie odrastały.
PRZYPADEK NR 4 Leczenie polipów macicy
– uzdrowiciel: Jacqueline Angeletti-Duron
– pacjent: Yvette B.
– opis przypadku: pacjentka, u której stwierdzono polip macicy, wymagający operacji chirurgicznej, postanowiła spróbować, czy magnetyzm nie okaże się skuteczny. Podczas trwającego godzinę seansu Jacqueline Angeletti instynktownie pobudzała rozmaite punkty akupunkturowe, następnie nakładała dłonie. Tego samego dnia wieczorem Yvette B. zauważyła wydalenie „dużej grudki” (może włókniaka?), a w następnych dniach nie stwierdzała krwawień, które wcześniej były bardzo częste.
– dokumentacja: wyniki dwóch badań ultrasonograficznych, z których jedno wykonano przed, a drugie po wizycie u ma- gnetyzera. Porównując je, dostrzegamy cztery istotne różnice: po seansie u magnetyzera macica odzyskała właściwe położenie, echostruktura jest normalna, śluzówka nie wykazuje cech przerostu, a lewy jajnik stał się widoczny.
(Por. dwa listy z Centrum Ultrasonografii z 4 kwietnia 1985 i z 15 grudnia 1986).
CENTRUM ULTRASONOGRAFII ODEON 122, bulwar Saint-Germain – 75006 Paryż tel.: 633-72-15
Doktor Etiennette Soudères Do rąk Doktora KRULÎKA
USG JAMY BRZUSZNEJ, YVETTE B.
Widoczne prawozgięcie macicy, przodopochylenie i przodozgięcie oraz powiększenie. Szyjka i trzon macicy mają łącznie 10 cm długości, trzon macicy grubości 42 mm i szerokości 50 mm.
Obrys dość nieregularny, echogeniczność nierównomierna .
Stwierdzono:
Mięśniak podsurowiczy, o ułożeniu bocznym lewostronnym, średnica 29 mm. Jama macicy doskonale widoczna. Śluzówka macicy wykazuje cechy hipertrofii, w dnie osiągając grubość 13 mm.
W obrębie trzonu widoczny niewielki obszar o miejscach echogeniczności i nieregularnym obrysie, o powierzchni 26 x 14 mm. Obraz może odpowiadać polipowi lub mięśniakowi podśluzowemu.
Prawy jajnik dobrze widoczny – wielkość i echostruktura normalne.
Lewego jajnika nie udało się obejrzeć.
WNIOSKI Stwierdzono istnienie mięśniaka podsurowiczego w le- Prawdopodobna obecność polipa macicy. |
doktor Roger Bessis 15 grudnia 1986
Badanie zlecone przez dra Fonty
Pacjentka: Yvette B.
USG JAMY BRZUSZNEJ
Brak miesiączki od trzech miesięcy.
Ułożenie macicy prawidłowe.
Trzon macicy oraz wielkość (długość 72 mm) normalne. Deformacja spowodowana obecnością włókniaka pod surowiczego w dnie macicy, którego średnica wynosi przeciętnie 24 mm, oraz włókniaka pod surowiczego po lewej stronie, o średnicy 25 mm. Ich echostruktura jest gęsta, jednolita, o niskiej echogeniczności, bez cech złośliwości i bez zwapnień. Błona śluzowa macicy
0 normalnej grubości, być może z lekkim obrzękiem.
Oba jajniki wyraźnie widoczne.
Jajnik prawy o normalnej wielkości (długość 30 mm)
1 prawidłowej echostrukturze. Jajnik lewy prawidłowej wielkości (długość 27 mm) i prawidłowej echostrukturze.
Badanie nie wykazało obecności w jamie brzusznej podejrzanych tkanek, wodobrzusza ani wysięku płynów w zagłębieniu odbytniczo-macicznym.
WNIOSKI :
Trzon macicy zdeformowany włókniakiem podsurowiczym dna macicy o przeciętnej średnicy 24 mm oraz włókniakiem podsurowiczym boczno-lewym o przeciętnej średnicy 25 mm. Ta druga zmiana jest niewątpliwie dawna i ze względu na położenie w dnie mogła zostać niedostrzeżona podczas pierwszego badania.
Błona śluzowa macicy o prawidłowej grubości, być może z lekkim obrzękiem.
ULTRASONOGRAFIA GINEKOLOGICZNO- POŁOŻNICZA
doktor R. Bessis ULTRASONOGRAFIA
doktor E. Soudéres SERCE I DOPPLER doktor N. Serkin doktor L. Fermoi
PRZYPADEK NR 5 Zatrzymanie paraliżu postępującego
– uzdrowiciel: André Navarre, magnetyzer
– pacjent: Sophie P., mieszkanka Cersiy (Manche), 14-letnia w chwili zachorowania
– opis przypadku: Sophie P. w roku 1981 zaczęła mieć trudności z chodzeniem i często się przewracała. Kurcze łydek, migreny i bóle kręgosłupa nękały ją niemal bez przerwy. W szpitalu Memorial France-États-Unis postawiono diagnozę – „rdzeniowy zanik mięśni na tle zwyrodnienia rogów przednich rdzenia kręgowego typu Kiigelberga-We- lander” i zalecono kurację witaminami B w połączeniu z Uteplexem i masażami.
Dziś Sophie porusza się normalnie. Choroba nie pozostawiła żadnych śladów, chociaż lekarze przewidywali, że w ciągu trzech miesięcy od postawienia diagnozy będzie sparaliżowana. Poza zaleconym leczeniem testowali na niej wycofany z handlu produkt – Nefracteur. Bezskutecznie. Co się zatem stało? Przyjaciółka pani P. podała jej adres André Navarre’a, magnetyzera z Bayeux.
Przez trzy miesiące Sophie odbywała po dwa godzinne seanse magnetyczne tygodniowo, potem jeden seans tygodniowo. André Navarre nakładał ręce nad jej brzuchem i nogami. Po roku dziewczynka była zdrowa.
– przedstawiona dokumentacja
– diagnoza szpitala Mémorial France-États-Unis (2/6/1981)
– list rodziców, adresowany do magnetyzera (6/1/1982).
Dr C. Guibé Dr D. Dress Dr J. Pouppeville
Dr Minescaut
Szanowny Kolego!
Elektromografia Sophie P. potwierdza postępujący proces chorobowy o charakterze neuropochodnym, gdzie rozsiane zmiany obejmują układ obwodowy.
Uważam, że mamy do czynienia z rdzeniowym zanikiem mięśni, polegającym na powolnym zwyrodnieniu komórek rogów przednich rdzenia kręgowego typu Kiigelberga-We- lander. Choroba rozwija się powoli, czasem zdarzają się fazy gwałtownego rozwoju, co wyjaśniałoby występujące od kilku miesięcy w tym przypadku zaostrzone problemy z chodzeniem. Niestety, nie istnieje żadne skuteczne leczenie, co oczywiście nie wyklucza leczenia objawowego. Proponuję podawać dziewczynce witaminy B w połączeniu z Uteplexem. Z pewnością ważnym elementem terapii, pozwalającym kompensować deficyty mięśniowe, jest kinezyterapia .
Z wyrazami poważania
Josette P…
Szanowny Panie!
Pragnę wyrazić szczere podziękowanie za wszystko, co uczynił Pan dla mojej czternastoletniej córki Sophie, która cierpiała na rdzeniowy zanik mięśni i miała poważne problemy z poruszaniem się. Załączam kserokopie dokumentacji medycznej. Kiedy pod koniec września 1981 roku przyprowadziłam Sophie do Pana, córka prawie już nie chodziła, często się przewracała, musieliśmy podnosić jej nogi, kiedy wsiadała do samochodu. Cierpiała na kurcze łydek, dotkliwe migreny, bóle kręgosłupa, nie mogła spać i prawie nie jadła. Lekarz i rehabilitantka mówili, że Sophie wkrótce całkowicie utraci zdolność chodzenia. Po dziesięciu wizytach u Pana, dzięki seansom magnetycznym, ustąpiły kurcze łydek, wrócił sen i apetyt. Po roku terapii Sophie dobrze chodzi, uwolniła się od bólu, znów gra w tenisa i chodzi na piesze wycieczki, może jeździć na rowerze i podjęła normalną naukę. Chociaż ma czternaście lat, tylko trzy lata pozostały jej do matury, mimo że ostatni rok, z powodu choroby, był bardzo trudny.
Doprawdy, trudno mi wyrazić wdzięczność i wzruszenie Pańską dobrocią. Obie z Sophie darzymy Pana szczerą przyjaźnią.
Zapoznaliśmy się z pięcioma przypadkami uleczenia, pochodzącymi z ostatnich lat. Wszystkie zostały poparte dowodami przemawiającymi na rzecz magnetyzmu i jego skuteczności. Pięciu magnetyzerów dokonało tego, co wiele osób nazwałoby po prostu cudami.
Nie wdając się w dyskusję, uważam, że należy jednak zadać sobie pytanie, dlaczego magnetyzer różni się od reszty ludzi i jak może odczuwać tę odmienność.
Najlepszym sposobem, aby na nie odpowiedzieć, jest spotkanie z magnetyzerem, zebranie informacji o jego pracy, poddanie go próbie ognia krzyżowych pytań, a także testom. Tak właśnie postąpiłem z Jacques’em Montagnerem.