Informacje z Polski

Zabijają, bo są bezkarni

Rozmowa z Anną Wendołowską, wiceprezes Stowarzy­szenia Pomocy Poszkodowa­nym w Wypadkach i Kolibach Drogowych Alter Ego. Tragedia w Kamieniu Pomor­skim. gdzie pijany kierowca zabił sześć osób. w ty m dziecko – spo­wodowała. że znowu pytamy, dlaczego na naszych drogach gi­nie niemal najwięcej dzieci w krajach Unii? Rzecznik praw obywatelskich, prof. Irena Lipowicz, nazywa to wręcz „na­rodową hańbą”.

Nie ma jednego powodu ta­kiego stanu rzeczy. Jest ich wiele. Tego najważniejszego trzeba jednak szukać u źródeł, czyli tam, gdzie wydaje się prawa jazdy. Może je dostać każdy, a do niedawna raz wy­dane uprawniało do prowa­dzenia pojazdów aż do końca życia. To powoduje, że za kie­rownicą siadają 70-90-letni staruszkowie, albo też bardzo młodzi ludzie, których umie­jętności pozostawiają wiele do życzenia. Nie ma selekcji kandydatów na kierowców, testów na refleks. Więcej uwa­gi poświęca się temu, aby sprawny był pojazd, a nie kie­rowca. Tymczasem wystarczy obowiązek badań dla kierowców np. w chwili ukończenia 60.

 


Gdy taka tragedia dotyka zwykłego Kowalskiego, traktuje się go jak na taśmie w fabryce

Pani o odszkodowanie za śmierć syna Sławka walczy już od 11 lat. Jakocenia pani sprawność poli­cji, prokuratury i sądów?

Mój syn został potrącony przez taksówkarza w zatoczce przy ulicy. Sprawcy nie wy­kryto. Świadkowie wypadku kierowani prawdopodobnie fałszywą zawodową solidar­nością zeznawali, że nie roz­poznali ani auta, ani jego kie­rowcy. Ja i mój syn nie byli­śmy nikim znaczącym, więc sprawę umorzono. Sławek zmarł. A ja pracując w stowa­rzyszeniu spłacam dług wdzięczności za pomoc, któ­rej mi przed laty udzielono. Śmierć dziecka to tragedia na całe życie. Nie można się od tego wyzwolić. A policja, prokuratura, sądy? W przy­padku, gdy ginie policjant czy dziecko posła sprawa jest na­głaśniana. Rodziny otrzymują pomoc. Gdy taka tragedia do­tyka zwykłego Kowalskiego, traktuje się go mechanicznie, jak na taśmie w fabryce.

Ile średnio trwa postępowanie, a potem proces w sprawie śmierci na drodze?

Znam wiele przypadków, kie­dy procesy karne w sądach trwały nawet 6-7 lat. Do tego dochodzą sprawy odszkodo­wawcze. W moim przypadku to już 11 lat. I proszę zrozu­mieć, że nie walczę o pienią­dze za śmierć syna. W pew­nym momencie zostałam sa­ma. Gdyby Sławek żył, móg­łby mi pomóc w chorobie. Ale jego już nie ma. Kiedy odcho­dził, odwiedzali nas jego kole­dzy, przyjaciele. Po latach po­wiedzieli mi, że widok mojego syna po wypadku odbił się na nich. Zmienił ich stosunek do życia, a także do tego, w ja­ki sposób prowadzą samo­chód, jak zachowują się na drodze. To dla mnie ważne. Brakuje skutecznej kampanii społecznej na temat wypadków na drogach. Co pani sądzi o po­myśle, aby pokazywać rodziny ofiar wypadków, ich życie po tra­gedii?

To wcale nie jest nowy po­mysł. Jako stowarzyszenie prosimy o to od 10 lat. Oba­wiam się, że także tym razem skończy się tylko na opowia­daniu, projektach. Rządzący tak naprawdę mają nas, rodzi­ny ofiar, w głębokim poważa­niu. Do tego dochodzi opie­szałość organów ścigania i są­dów. No i te zadziwiająco ła­godne wyroki, wyrozumiałość wobec zabójców na drogach. To wszystko powoduje, że kierowcy czują się po prostu bezkarni. Ten z Kamienia Po­morskiego też przecież już sie­dem lat temu stracił prawo jazdy za jazdę po pijanemu i spowodowanie wypadku. Mimo to nadal jeździł po alko­holu. W końcu doszło do ko­lejnej tragedii: zabił sześć osób.

Znowu wracamy do poczucia bezkarności kierowców.Bo to podstawowy problem. Tak jak brak kontroli nad ty­mi, którym odebrano upraw­nienia oraz powszechne przyzwolenie społeczne na jazdę po pijanemu. Każdy, kto wsiada za kierownicę po alkoholu czy innych środ­kach odurzających, to poten­cjalny zabójca. Podobnie jak osoby starsze z osłabionym reagowaniem. Inne kraje po­radziły sobie z tymi proble­mami, my niestety nie potra­fimy tego zrobić. Efekty wi­dzimy na drogach i cmenta­rzach.

 

Fakty Tak doszło do wypadku:

W Kamieniu Pomorskim 1 stycznia auto marki BMW wjechało wgrupę ośmiu osób. Zginęło sześć z nich: pięć doro­słych i jedno dziecko. Drugie dziecko walczy w szpitalu o ży­cie. Jest w stanie krytycznym.

sprawca wypadku to 26-let- ni Mateusz S.. któremu prawo jazdy odebrano 7 lat temu. Po­wodem także była jazda po pi­janemu. Teraz za spowodowa­nie katastrofy w ruchu drogo­wym grozi mu do 15 lat więzie­nia. Mateusz S. pracuje

W Niemczech w budowlance. Do kraju przyjeżdżał na wee­kendy
Policja rozważa dwie hipote­zy w sprawie wypadku .Wiado­mo, że pijany mężczyzna pod­czas jazdy kłócił się z trzeźwą pasażerką. Doszło do wypadku lub kierowca wjechał wgrupę specjalnie. Kobieta wyklucza tę drugą wersję.

Ofiary i poszkodowani to 39-letni policjant, jego 35-let- nia żona, troje dzieci od 8 do 10 lat oraz znajomi policjanta -41-letnia kobieta oraz dwaj mężczyźni w wieku 45 i 61 lat. Ośmioletni syn funkcjonariu­sza, który doznał urazówwie- lonarządowych. zmarł w heli­kopterze w drodze do szpitala. Jego o rok starszy brat leży

na oddziale intensywnej tera­pii w szpitalu przy Unii Lubel­skiej. W lepszym stanie jest dziesięcioletnia dziewczynka, córka 40-latków. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *