ZANIEDBANY PROBLEM CZYLI DLACZEGO OCEANY SĄ KWAŚNE?
Ocean światowy zajmuje 71% powierzchni naszej planety. Ma ogromny wpływ na biosferę i życie na Ziemi. Działa jak regulator temperatury, nie dopuszczając do jej zbytnich wahań. Wiąże znaczną część dwutlenku węgla, a żyjący w nim fitoplankton produkuje aż 50% światowego tlenu. Oceany są zatem bardzo ważne. Niestety, nie mamy na ich temat dobrych wiadomości. Trzy czwarte zanieczyszczenia oceanicznego jest rezultatem aktywności człowieka na lądzie. W ostatnim czasie pojawił się wyraźny problem, który jest z tym bezpośrednio związany. Światowy ocean sta je się coraz kwaśniejszy. Zwiększający się poziom zakwaszenia oceanów dla wielu wrażliwych organizmów morskich oznacza śmierć. Badania pokazują, że woda w oceanach zakwasza się w tempie najszybszych od 300 mln lat. Eksperci uzyskują te dane z osadów na dnie morskim.
To jeszcze nie wszystko! Ostatnie symulacje komputerowe wskazu ją, że do 2100 r. kwasowość oceanów zwiększy się o kolejne 170%. Jest to wniosek 500 światowych specjalistów, zajmujących się zakwaszaniem oceanów. Raport został opracowany dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zwiększanie się kwasowości oceanów wiąże się z obecnymi zmianami klimatycznymi. Jest to przede wszystkim wina dwutlenku węgla, który może być pochłaniany przez wody oceaniczne, ale nawet ich pojemność jest ograniczona.
Mieszkańcy mórz różnie reagują na informację o zakwaszaniu oceanów. Glony mogą np. wydać przyjęcie, ponieważ kwaśne środowisko im służy. Jednak zwierzęta mieszkające w schronieniach z węglanu wapnia zaczynają płakać. Przy zwiększonej kwasowości wód morskich powstaje kwas węglowy, który wykorzystuje węglany i brakuje ich później do budowy muszli. Jeśli wzrost poziomu zakwaszenia mórz i oceanów nie zostanie zahamowany, ze światem pożegna się 30% gatunków zwierząt morskich. Dotyczy to przede wszystkim mięczaków, koralowców oraz planktonu, który odgrywa niezastąpioną rolę w łańcuchu pokarmowym. Wieloryby umarłyby z głodu, gdyby nie plankton. W płytkich wodach, w których zazwyczaj występują koralowce, problem nie jest na razie tak wielki, jednak krytyczna granica coraz bardziej zbliża się ku powierzchni wody.
Woda w oceanach była zasadowa. Z nadejściem rewolucji przemysłowej, gdy w powietrzu pojawiało się coraz więcej dwutlenku węgla, morze zaczęło się zakwaszać. Naukowcy z CNRS (Centre National de la Recherche Scientifiąue „Krajowe Centrum Badań Naukowych) twierdzą, że każdego dnia ocean pochłania 24 mln t dwutlenku węgla. Profesor Jean Pierre Gattuso, który pracuje w CNRS, uważa, że niepokojące jest przede wszystkim tempo zakwaszania. To przerażające, gdy uświadomimy sobie, te przy tym tempie zakwaszania w 2100 r. w morzu nie znajdziemy już mięczaków. A przecież badania nie uwzględniają jeszcze ocieplenia oczekiwanego w tym stuleciu. Jeżeli po łączymy oba czynniki, sytuacja może okazać się jeszcze dramatyczniejsza, ostrzega uczony.
W najgorszej sytuacji znajdują się wody w rejonach polarnych. Właśnie morza wokół Arktyki i Antarktydy absorbują najwięcej dwutlenku węgla. W raporcie możemy przeczytać, że polarne wody staną się niezamieszkane już za 5 lat. Straty, które nas czekają, są zarówno ekologiczne, jak i ekonomiczne. Spadek populacji mięczaków do końca stulecia wiąże się z 130 mld dolarów strat. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Pojawiły się np. pomysły, aby sypać do morza substancje zasadowe, takie jak wapień, które wyrównywałyby poziom zakwaszenia. Mole pomogłoby to w zatokach, których woda nie miesza się tak z otwartymi wodami oceanicznymi. Jednak nie jest to rozwiązanie globalne, mówi sceptyczny Gattuso. Według niego pomóc może tylko globalne ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Nie tylko morskie glony czerpią korzyści z kwasowości oceanów. Biolodzy z Uniwersytetu Miami opublikowali ciekawe badania, które wskazują, że większa kwasowość wody ma wpływ na poprawę rybiego słuchu. Badacze umieszczali ryby z gatunku Rachycentron canadum w kwaśnym środowisku. Okazało się, że ryby wyhodowane w kwaśniejszych wodach miały lepszy słuch. Zakres częstotliwości, które słyszały, zwiększył się o 50%. Poprawa słuchu ryb nie rekompensuje jednak strat i szkód wyrządzonych morzom i oceanom przez człowieka. W wodach przybywa martwych stref i problemy oceanów wciąż narastają. Czy cywilizacja znajdzie w sobie dość rozumu, aby ochronić to, co jeszcze jej zostało?
PROSZĘ O SPOKÓJ…
Hałas w oceanach zwiększył się na tyle, że zagraża to wielorybom, delfinom i innych ssakom morskim. Ogranicza komunikację zwierząt i narusza ich żywienie. W niektórych przypadkach sonary statków spowodowały śmierć całych grup waleni. Na ten problem już od dłuższego czasu zwraca uwagę Międzynarodowy Fundusz na rzecz Zwierząt (IFAW). IFAW wskazuje, że w niektórych rejonach hałas w morzach podwaja się co 10 lat. Nie jest tajemnicą, że dla wielorybów i delfinów komunikacja dźwiękowa jest podstawą przetrwania, nawet jeśli nie jest ona całkowi cie zbadana naukowo. Rodzaj mlaskania na wysokich częstotliwościach wykorzystują do lokacji pożywienia. Mogą mylić je z dźwiękami wydawanymi przez silniki i śruby statków. Silne sonary wykorzystywane w marynarce wojennej potrafią wprowadzić chaos w grupach kaszalotów i spowodować ich śmierć. Eksperci podejrzewają, że sonary naruszają ich umiejętność nurkowania i wy nurzania do tego stopnia, że pojawiają się u nich objawy podobne do reakcji zbyt szybko wynurzających się nurków. Nacisk obrońców natury poskutkował ograniczeniem stosowania sonarów w marynarce amerykańskiej oraz zmniejszeniem hałasu, wywoływanego przez platformy wydobycia ropy.
NOWE ANTYBIOTYKI Z MORSKIEGO DNA?
Międzynarodowy zespół naukowy rozpoczął pracę nad projektem o wartości 6 mln dolarów (ok. 24 mln zł). Eksperci z University of Aberdeen starają się odkryć no we antybiotyki na dnie oceanu. Zespół od jesieni 2013 poszukuje nieodkrytych dotychczas substancji organicznych w żywych organizmach, które żyją na dnie głębokich oceanów. Profesor Marcel Jaspars wierzy, że naukowcy znajdą następną generację leków do walki z infekcjami. Międzynarodowy zespół spuszcza z pokładów łodzi urządzenia pobierające próbki warstw z rowów na dnie. Uczeni postarają się wyhodować unikalne bakterie i gąbki z osadów, z których mogłyby powstać nowe antybiotyki. Projekt, finansowany przez Unię Europejską, bada rowy oceaniczne u wybrzeży Chile, Norwegii i Antarktydy.
8 RZECZY, KTÓRE SZKODZĄ OCEANOM
1. TONY ODPADÓW Każdego roku rybacy wyławiają z mórz prawie 80 mln t ryb. Ludzie rekompensują tę stratę masy z nawiązką, gdy każdego roku wysyłają do morza 240 mln t odpadów. W oceanach powstają góry plastików, nagromadzenia gruzów oraz substancji chemicznych, które w wielu przypadkach są trujące
2. TOKSYNY W POŻYWIENIU Analizy wyłowionych ryb nie nastrajają zbyt optymistycznie. Mięso ryb zawiera rtęć, ołów, chrom, dioksyny i polichlorowane bifenyle. Jakie są konsekwencje dla konsumentów? Obniżenie płodności, spadek inteligencji czy podwyższenie ciśnienia krwi lub cukrzyca
3. PLAŻA RAJ CZY PIEKŁO? Dla wielu osób nie ma nic przyjemniejszego niż wylegiwanie się na nadmorskiej plaży. Niestety, amerykańska Agencja Ochrony Środowiska szacuje, że każdego roku 3,5 mln osób choruje po kąpielach w zanieczyszczonej wodzie morskiej. Każdy z nas zamiast pięknych wspomnień może przywieźć z urlopu wysypkę, infekcję uszu i problemy z oddychaniem.
4. PLAMY ROPY W pamięci mamy jeszcze wyciek ropy z platformy firmy BP w Zatoce Meksykańskiej, który miał miejsce 4 lata temu. Była to gigantyczna katastrofa ekologiczna, a mimo to wycieki ropy stanowią zaledwie niecałe 8% całkowitego zanieczyszczenia mórz i oceanów ropą naftową. Zdecydowana większość zanieczyszczeń pochodzi z tankowania ropy w portach oraz wypuszczania olejów odpadowych ze statków do morza.
5. TOKSYCZNE WYSYPISKA Co z odpadem radioaktywnym? Pan Burns z Simpsonów wrzucał go prosto do wody. Niestety, podobne rzeczy nie działy się wyłącznie w filmach animowanych. Jeszcze w latach 60. Ubiegłego wieku radioaktywne odpady wyrzucano do oceanów. Morze zwróciło ludzkości kilka beczek z toksycznymi odpadami wyrzucając je na brzeg.
6. DRYFUJĄCE WRAKI Wraki z wypadków statków stanowią wielkie niebezpieczeństwo nie tylko dla rekreacyjnych żeglarzy, lecz także dla całego transportu wodnego. Większość z wraków to nierozkładający się plastik. Jest on niebezpieczny dla morskich zwierząt, tak jak porzucone sieci rybackie
7. MARTWE STREFY W niektórych miejscach w oceanach jest tak mało tlenu, że życie morskie nie jest już tu możliwe. Szacuje się, że całkowita powierzchnia martwych stref jest wielkości Nowej Zelandii. Martwe strefy powstają w sposób naturalny, np. w wodach stojących, ale częściej są rezultatem wyrzucania przez człowieka toksycznych odpadów.
8. SKUTKI GLOBALNE Problemy oceanów zauważyli również ekonomiści. We współpracy z biologami postanowili odrobić straty finansowe związane z zanieczyszczeniem oceanów. Tylko uszkodzenia raf koralowych przyniosły 172 mld dolarów straty. Całkowita kwota strat, spowodowanych przez oddziaływanie zmian klimatycznych na oceany, sięgnie 2 bln dolarów do końca stulecia.