Spotkanie z niezwykłymi magnetyzerami
Z zebranych przeze mnie materiałów wynika, że we Francji działają – oficjalnie lub nie – tysiące magnetyzerów. Wszyscy uprawiają tę sztukę, aby leczyć chorych, na ogół stosując specyficzne ruchy rąk, o których wspomina nawet Edgar Poe. W jednej ze swych Opowieści niezwykłych pisze: „Od dawna już zwykłem poddawać pana Vankirka seansom magnetycznym, a jego ogromna podatność i pobudzenie zmysłu magnetyzmu dało o sobie znać. Pan Vankirk bardzo cierpiał z powodu zaawansowanej gruźlicy, a dotyk moich rąk znacznie zmniejszał najdotkliwsze objawy choroby”.
Oczywiście gruźlica, ale także półpasiec, oparzenia, egzema, choroby psychosomatyczne, migreny… wiele dolegliwości nękających istoty ludzkie leczy się seansami magnetycznymi. I wcale nie oznacza to, że magnetyzerzy są przybyszami z innej planety, obdarzonymi nadprzyrodzoną mocą. Kilku z nich zyskało szczególne miejsce w historii ludzkości, pozostawiając po sobie ślad tak głęboki, że stali się legendą. Tak było z Jezusem Chrystusem, Rasputinem, ojcem Pio, Sergeru Ala loufem i Dżuną.