Co stało się z setkami bezdomnych piesków? Prokuratura bada sprawę
Czy wójtowie i burmistrzowie sześciu gmin zostaną winni za znęcanie się nad stworzeniami? Do grójeckiej i piaseczyńskiej prokuratury na początku lutego wpłynęło zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa. Nie wiadomo bowiem, co stało się psami wyłapanymi poprzez prywatne przedsięwzięcie lekarzy weterynarii. Chodzi o 800 bezdomnych psów. O sytuacji informuje „Polityka”. Tadeusz Wypych, prezes Fundacji dla zwierząt Argos oddał do prokuratur grójeckiej i piaseczyńskiej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa poprzez wójtów i burmistrzów Grójca, Tarczyna, Góry Kalwarii, Prażmowca, Nowego Miasta nad Pilicą i Jasieńca. Według niego, są oni odpowiedzialni za porzucenie bezdomnych psów oraz wyłapywanie zwierząt bez dostarczenia im miejsc w schronisku czytamy w „Polityce”.
Oskarżenia Wypycha adresowane są także w stosunku do weterynarzy. Zamiast umów ze schroniskami, gminy zawierają transakcje o pozbywanie się bezdomnych stworzeń z lekarzami weterynarii tłumaczy Wypych. Nie ma natomiast systemu kontroli weterynarzy. Nie wiadomo również, co wykonali z niczyimi psami. Według gazety, „to kolejny system uprawiania hyclostwa”. Gdy odczytujemy, po ogłoszeniu prokuratury pojawiły się kolejne podejrzane gminy. Chodzi o Belsk Duży, Odrzywół i Goszczyn. Inspektorzy nie potrafili zaobserwować „wychudzonych stworzeń z widocznymi ranami po pogryzieniach, z sierścią sklejoną kałem” w Wągrodnie przedstawia „Polityka”. Tragiczną sytuację stworzeń w obecnej miejscowości opisali dopiero wolontariusze, którzy o sprawie dowiedzieli się korespondencją pantoflową. Na pomysł zarabiania na wyłapywaniu bezdomnych zwierząt wpadł Michał K., syn małżeństwa, które prowadzi nieduży punkt weterynaryjny. Zadośćuczynienie za złapanego psa jest duże. Od 1 do 1,2 tys. zł to również nagroda za bezterminową kontrolę nad psem. Tak więc „im szybsza opieka, tym bardziej opłacalny interes” Wolontariusze podczas wizyty w Wągrodnie naliczyli ok. 40 psów. Nikt natomiast nie wie, co stało się z resztą psów odłowionych w ostatnich latach czytamy w gazecie. Urzędnicy twierdzą, iż nie posiadają możliwości nadzoru ponad placówką, ponieważ nie jest ona zarejestrowanym schroniskiem. „Jeszcze nie ma planu na rozwiązanie problemu bezdomności zwierząt” podsumowuje „Polityka”. Gazeta informuje również, że za wyłapanie zwierząt gminy zapłaciły firmie blisko miliona złotych.