INNY SPOSÓB SPALANIA TŁUSZCZU
Większa część tłuszczu w naszym ciele jest zmagazynowana w postaci tłuszczu „białego”. Jednakże to, co zostaje, ma postać tłuszczu „brunatnego”. Komórki „brunatne” różnią się od „białych” tym, że mają bardzo bogate unerwienie.
Biały tłuszcz bowiem przekształca się w kwasy tłuszczowe, natomiast brunatny stanowi paliwo dla mięśni. Zasilone jego energią mięśnie drgają i generują ciepło. Jednakże niemowlęta nie potrafią tego robić. Wykorzystują za to specjalny biochemiczny proces, pozwalający na bezpośrednią zamianę brunatnego tłuszczu w energię. Hibernowane zwierzęta także spalają brązowy tłuszcz, by się ogrzać, kiedy się przypadkowo obudzą. Jest to proces tzw. adaptatywnej termogenezy.
Niektóre zwierzęta, gdy zaczynają marznąć, zwiększają aktywność swoich brunatnych komórek tłuszczowych. Bruce M. Spiegelman z Dana-Faber Cancer Institute oraz z Harvard Medical School w Bostonie prowadził badania na myszach. Zwierzęta te, przez 3 godziny trzymano w niskiej temperaturze, a następnie badano ich metabolizm. Zespół Spiegel- mana ustalił, że myszy, aby się ogrzać, od 30 do 50 razy zwiększyły aktywność brunatnego tłuszczu. W raporcie opublikowanym w „Science News” czytamy: „Ustalono już, że zwierzęta z deficytem termogenezy tyją. Kiedy ludzie twierdzą, że mają szybką lub wolną przemianę materii, to tak naprawdę mówią o termogenezie”. Jest to więc jeszcze jedno ewentualne wyjaśnienie, dlaczego niektórzy mogą jeść bez ograniczeń i nie tyją. Osoby te magazynują tłuszcz w brunatnych komórkach (a nie w białych) i po prostu go „spalają”. Być może kiedyś uda się sztucznie zwiększyć tę „adaptatywną termogenezę” u ludzi otyłych i w ten sposób pomóc im w zrzuceniu zbędnych kilogramów.