O wielkich dziełach i twórczości bez dzieł
Współcześnie określenia twórczość i artysta wydają się nierozłączne. Badania dowodzą jednak, że nie zawsze tak było. Starożytni na przykład twierdzili, że artysta „robi” rzeczy nowe, a nie „tworzy”. Dziś okazuje się, że o twórczości można mówić nawet wtedy, gdy nie powstają żadne nowe dzieła.
Twórczość Picassa, Leonarda da Vinci czy Mozarta jest ponadczasowa i nieustannie oddziałuje na całe zastępy pokoleń. Dzieła wybitnych artystów posiadają niegasnącą moc, która określa naszą kulturę, światopogląd i inspiruje coraz młodsze pokolenia twórców. Klasyczny sposób rozumienia twórczości odnosi się do takich właśnie dzieł i mówimy tu o twórczości w ujęciu elitarnym. W tym kontekście ważne są dowody społecznego uznania dzieła lub jego autora i przejawiają się na przykład w liczbie wydanych książek, indeksie cytowań, a nawet w cenach dzieł aukcyjnych. Dean K. Simonton przekonuje też, że im więcej mówi się o zmarłym twórcy danego dzieła, im częściej nawiązuje się do jego dzieł, tym wyższą rangę można mu przypisać wśród innych twórców.
Współcześnie jednak, wbrew tradycyjnemu rozumieniu twórczości, uważa się, że tworzenie nie jest wyłącznym przywilejem naukowców i artystów (ujęcie egalitarne). Twórczość może mieć miejsce w każdej sferze ludzkiego życia, a określenie „twórczy” może być rozumiane na wiele sposobów. Określa się nim zarówno dzieło spełniające szczególne wymagania (np. oryginalność, nowość, użyteczność w życiu codziennym), proces psychiczny, który doprowadził do powstania twórczego dzieła, jak i warunki sprzyjające twórczemu procesowi (np. praca w grupie). Idąc dalej tym tropem, każda aktywność może być uznana za twórczą, pod warunkiem, że działania człowieka noszą znamiona przekształcania codzienności zgodnie z własnym, niepowtarzalnym sposobem doświadczania otaczającego świata. Trzeba pamiętać, że twórczość jest wieloraka, wielopoziomowa. Na jednym biegunie mamy fantazję, wyobraźnię, pomysłowość, łatwość kojarzenia, oryginalność czy swobodę wyrazu osobowości i myśli. To sprawia, że osoba jest pomysłowa, z wyobraźnią, łatwo kojarzy odległe sprawy. Na drugim biegunie mamy twórców, którzy zmieniają stan rzeczy w zakresie uprawianej przez siebie sztuki czy nauki, wnoszą wkład w cywilizację, o którym następne pokolenia uczą się w szkole. Jest to praca wielu lat, kwestia wyjątkowych uzdolnień i trudno tutaj stawiać znak równości między tymi dwoma rodzajami twórczości mówi psycholog dr Michał Chruszczewski z Katedry Psychologii Różnic Indywidualnych Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Podobnie Edward Nęcka, psycholog zajmujący się procesami twórczości, wskazuje na to, że twórczość to pojęcie bardzo szerokie, które możemy rozumieć w wieloznaczny sposób. Może oznaczać dorobek artystyczny, specyficzną aktywność, odmienną na tle innych aktywności człowieka, a także cechę indywidualną, świadczącą o możliwościach danej osoby, ale nie o jej rzeczywistych osiągnięciach. Jedną z pierwszych przełomowych koncepcji twórczości w połowie XX w. zaproponował Joy Paul Guilford. Podzielił on procesy myślenia na wytwarzanie (myślenie) konwergencyjne (zbieżne), towarzyszące rozwiązywaniu zadań o jednym poprawnym rozwiązaniu, i wytwarzanie (myślenie) dywergencyjne (rozbieżne), towarzyszące pracy nad zadaniem pozbawionym jednej właściwej odpowiedzi. Z tego względu, że myślenie dywergencyjne przejawia się rozwiązywaniem zadań otwartych, które zwykliśmy nazywać twórczymi, chętnie utożsamiamy myślenie dywergencyjne właśnie z myśleniem twórczym. Sam autor tej teorii był jednak daleki od równoważnego traktowania wytwarzania dywergencyjnego i twórczości. Badacz podkreślał, że działania twórcze wykonywane w codziennym życiu są bardzo zróżnicowane i wymagają różnych zasobów intelektualnych.
W aktualnie prowadzonych badaniach pomiar myślenia dywergencyjnego uznaje się za względnie dobry sposób szacowania potencjału myślenia twórczego. I tak na przykład podczas badania twórczości wskaźnikami twórczego myślenia mogą być oryginalne, nietypowe, ale pozostające w związku z tematem, pomysły powstałe w odpowiedzi na pytanie otwarte, na przykład wymyślenie nietypowego zastosowania codziennych przedmiotów, takich jak stół czy krzesło. Innym wskaźnikiem, bardzo pomocnym dla badaczy, bo informującym o tym, że proces twórczy miał rzeczywiście miejsce, może być też liczba wymyślonych pomysłów, zwana płynnością myślenia. Badania prowadzone przez dr Michała Chruszczewskiego biorą pod lupę omawiane w powyższym fragmencie myślenie twórcze inaczej zwane myśleniem (wytwarzaniem) dywergencyjnym. Polega ono na zdolności wytwarzania wielu różnych odpowiedzi, podaniu wielu różnych możliwości rozwiązania problemu, a nie zafiksowaniu się na jednym rozwiązaniu. Liczy się ich różnorodność, ale także ich liczba. Oryginalność pomysłów i ich liczba już od ponad 50 lat uważa się za jedne z wielu składników twórczości mówi dr Chruszczewski. Naukowiec w swoim badaniu postanowił sprawdzić, jakie czynniki poza intelektem wpływają jeszcze na procesy wytwarzania dywergencyjnego. Codziennie narażeni jesteśmy na różnego rodzaju oceny z zewnątrz. Zmieniają one nasz sposób myślenia i funkcjonowania. Jak natomiast wpływają na dalszą codzienną twórczą pracę? Okazało się, że pozytywna ocena, w porównaniu z negatywną, zwiększa ilość wymyślanych pomysłów i są one bardziej oryginalne i nietypowe. Zdaniem badacza może mieć to związek z rodzajem motywacji. Nic nie hamuje twórczości bardziej niż wywołanie motywacji zewnętrznej i nastawienie na ocenę, wynik. Efekty pracy wykonywanej dla radości są zwykle bardziej twórcze mówi dr Chruszczewski. Na tej podstawie wnioskować można, że stworzenie przyjaznej atmosfery, w której nowe pomysły nie są gaszone poprzez ocenę, może otwierać osoby do jeszcze bardziej twórczego funkcjonowania na codzień. Wybitni twórcy z zakresu literatury, sztuki czy nauki (choć w tym przypadku w mniejszym stopniu) wykazują się paradoksalnym zestawem cech. Z jednej strony mają tendencje do zaburzeń, zwłaszcza depresyjno-maniakalnych, z czym łączy się niska samoocena czy negatywny obraz świata. Z drugiej strony natomiast, ludzie tworzący wybitne dzieła odznaczają się często czymś, co można nazwać silnym ego. Ma tutaj miejsce pewna koniunkcja z jednej strony współwystępowanie emocjonalnego niezrównoważenia i depresyjności, a z drugiej przekonanie o swojej wysokiej wartości, gotowość do realizowania celów, budowania planów i wcielania ich w życie. Te elementy silnego ego pełnią funkcje ochraniające i organizują osobowość. Ocena zewnętrzna, nawet jeśli jest negatywna, nie musi w przypadku wybitnych twórców wywierać hamującego wpływu na dalszą działalność. Wręcz przeciwnie, może stać się przyczyną do wytężonej pracy twórczej nad jeszcze lepszym dziełem. Inaczej jest w przypadku twórczości w ujęciu egalitarnym. Badania dr Chruszczewskiego dowodzą, że rodzaj samooceny (pozytywna lub negatywna) nie pozostaje bez wpływu na procesy myślenia dywergencyjnego. Osoby z wysoką samooceną, które doświadczały negatywnej oceny swojego dzieła, później cechowały się istotnie niższą oryginalnością pomysłów niż osoby z wysoką samooceną, doświadczające pozytywnej oceny. Co ciekawe, u osób ocenianych negatywnie i posiadających niską samoocenę odnotowano tendencję do wyższej oryginalności pomysłów niż w przypadku osób o samoocenie wysokiej. Badania nad twórczością bez wątpienia dowodzą, że jest to jeden z najbardziej złożonych procesów psychicznych. Wskazuje na to fakt, że procesy twórcze można stymulować różnymi metodami, oddziałując na różne aspekty funkcjonowania człowieka myślenie, odczuwanie czy poziom samooceny.