Informacje ze świata

Przemoc w Chińskiej prostytucji

W Cinach prostytucją może się zajmować nawet 10 mln ludzi. Choć oficjalnie władze walczą z tym rodzajem zarobku, za sprzedawanie własnego ciała grożą wysokie kary, „prostytucja jest w Chinach czymś tak bardzo powszechnym, jak ryż czy rowery”. Na równi powszechne, choć bardzo rzadko nagłaśniane, stało się łamanie praw osób oferujących takie usługi. Bite i gwałcone przez stróżów prawa, poniżane przez pracowników instytucji medycznych, wykorzystywane przez lokalnych kacyków, nie mają gdzie szukać pomocy.

 

 

Kiedy wychodzą do pracy, nigdy nie wiedzą co je czeka za kilka chwil. Zostaną aresztowane, pobite, zgwałcone, a może coś jeszcze gorszego?! Boją się, gdyż opowiadania ich koleżanek po profesji napawają grozą.

Xiao Jing: Któregoś dnia, gdy pracowałam na ulicy, policjanci podeszli do mnie i zaczęli mnie okładać pięściami. Było ich sześciu czy pięciu i stłukli mnie na kwaśne jabłko tak po prostu.

Jia Yue: Policja nie płaci za usługi. Jeśli mają ochotę muszą to dostać od nas. (…) Jeden policjant z okolicy oznajmił, że kiedy będziemy uprawiać z nim seks, zapewni nam nietykalność i ochronę.(…) Ale kiedy potrzebowałyśmy pomocy, nie zrobił zupełnie nic.

Lijia: Niejednokrotnie zostałam zgwałcona. Ale jako że jestem prostytutką, a sprzedawanie własnego ciała jest nielegalne, nie mogłam o tym donieść, bo mogłabym zostać aresztowana.

Historie te pochodzą z najświeższego raportu Human Rights Watch, która to przez cztery lata prowadziła dochodzenie w sprawie doniesień o notorycznych nadużyciach wobec osób uprawiających prostytucje w Chinach (zarazem kobiet, jak i mężczyzn). Stowarzyszenie dotarło do ponad 140 osób, w tym także funkcjonariuszy policji, klientów, pracowników służby zdrowia i organizacji pozarządowych, a przede wszystkim 75 prostytutek w wieku od 20 do 63 lat.

Tych ostatnich jest w Państwie Środka, według różnych szacunków, od jednego do nawet dziesięciu milionów. Na klientów czekają na ulicach, w salonach masażu, barach karaoke, hotelach, a nawet salonach fryzjerskich. Tajemnicą poliszynela jest, że w wielu miejscach w kraju, nie tylko w stolicy czy dużych aglomeracjach, ale i na prowincji, miliony kobiet zarabiają na miskę ryżu sprzedając swoje ciała. A także to, że ich prawa są notorycznie łamane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *