Blog

Stres na każdym kroku

Mówi się, że optymizm to tylko brak informacji. I rzeczywiście, głównym czynnikiem wywołującym stres w dzisiejszym świecie jest nadmiar informacji, których w dużej mierze nie rozumiemy. Z nadmiarem informacji ramię w ramię idą impulsy (stresory), które wywołują w nas stres i zmuszają organizm do konkretnych reakcji. Wśród stresorów znajdują się niespełnione marzenia i wyobrażenia, wyczerpanie, niepokój, niepewność, ale także sposób odżywiania oraz przeciążenie biologiczne czy fizyczne (hałas, zanieczyszczenie środowiska, zmiany pogody itp.).To jednak jeszcze nie wszystko. Czynnikami stresogennymi są również niektóre osoby, z którymi mamy codzienny kontakt. Są to ci ludzie, którzy nie odpowiadają nam na nasze powitanie, mają zawsze kwaśne miny, poniżają nas, ośmieszają i obrażają innych. Te chodzące stresory, które stale na coś narzekają i urągają, krytykują, kłamią i manipulują swoim otoczeniem, często przenoszą swoją frustrację na innych.

 

Prehistoryczne dziedzictwo
Dlaczego tak łatwo popadamy w stres? Odpowiedź jest prosta  człowiek nie jest przygotowany na wszystkie czynniki stresogenne obecne w dzisiejszym świecie. Odpowiada za to nasz mózg, który reaguje na stres jako całość. Najbardziej zaawansowanym elementem naszego mózgu jest kora nowa (neokorteks). Odróżnia nas od innych zwierząt, gdyż właśnie dzięki niej potrafimy myśleć, dokonywać wyborów, rozmawiać, oceniać i osądzać samych siebie. Jednak nasz mózg składa się również ze starszej części  pnia mózgu, który pamięta jeszcze czasy sprzed 500 min lat! Pojawił się już u pierwszych gadów (dlatego nazywany bywa „gadzim mózgiem”) i zawsze był ośrodkiem impulsywnych reakcji ataku lub ucieczki.

wojownik jest w każdym z nas
Możecie wierzyć lub nie, ale pod wpływem pnia mózgu na stres odpowiadamy tak, jak łowcy mamutów, którzy przygotowywali się na walkę z tym wielkim zwierzęciem. Dla nich niebezpieczeństwo (w znaczeniu stresu) było jasno określone  zagrożenie życia, bezpieczeństwa, utrata orientacji. Groził im brak pożywienia, napadnięcie przez dzikie zwierzęta albo katastrofa naturalna. Praczłowiek przeżywał dosłownie kilka stresujących sytuacji dziennie, podczas gdy my przeżywamy ich setki! Ze względu na to, że pierwotnie zakodowana reakcja na zagrożenie nie ewoluowała, nasz stary mózg ocenia każde niebezpieczeństwo (stres) w pierwotny, prehistoryczny sposób  jako zagrożenie fizyczne. W tej chwili w naszym ciele podwyższa się ciśnienie, zmienia się ilość transportowanego tlenu do mózgu i płuc, rośnie krzepliwość krwi, aby rany na polu walki zbytnio nie krwawiły. Stres wpływa również na filtrację w nerkach  człowiek nie musi martwić się, że się zmoczy.

I NIE ZABIJA WAS TECHNOSTRES?
Komputery, telefony komórkowe, Internet… Gdy wybuchła światowa rewolucja techniczna, mówiło się, że najnowsze wynalazki ułatwią człowiekowi życie, a zwłaszcza pracę. Dzięki nim obowiązki będzie można wykonywać szybciej i zostanie więcej czasu dla rodziny, na rekreację i zabawę. Jednak okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Zmiany techniczne często stresują człowieka jeszcze bardziej.* Termin technostres w latach 80. XX w. wprowadził amerykański psychoterapeuta Craig Brod. W książce o tym samym tytule definiował go jako współczesną chorobę wywołaną przez brak możliwości sprostania nowym technologiom i jednoczesnego utrzymania zdrowia psychicznego. Możemy przemożnie lękać się, że nie będziemy umieli pracować na komputerze, zachorujemy pod wpływem wszechobecnych sieci bezprzewodowych lub boimy się stracić całą naszą prywatność przez telefony komórkowe, przez które nie mamy się dokąd schować.* Wśród konsekwencji technostresu znajdują się bóle pleców, głowy czy kłopoty ze wzrokiem spowodowane zbyt długim wpatrywaniem się w ekran komputera. Technostres powoduje również szereg problemów psychicznych, jak np. ograniczona koncentracja, zaburzenia pamięci, zaburzenia snu, wahania nastrojów, agresja lub paniczny strach przed własną porażką.

Kto ciągnie za nitki?
I tu leży pies pogrzebany! Kora nowa jest pod absolutnym wpływem starej części mózgu. Dopiero gdy stara część jest dostatecznie nasycona energetycznie, pozwala na prawidłowe funkcjonowanie neokorteksu. Oznacza to, że w stresujących sytuacjach „gadzi mózg” pochłania wielką ilość energii na to, aby przeżyć. Im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym gorzej nam się pracuje, uczy i ogólnie funkcjonuje. Wiąże się z tym także fakt, że człowiek często nie potrafi nad sobą zapanować. Pomimo, że przyrzeka sobie, że już więcej nie pokłóci się z szefem ani z żoną i będzie spokojny, w kryzysowej sytuacji nie wytrzymuje i wybucha! Pień mózgu nie pozostawia zbyt wiele przestrzeni dla neokorteksu, cała racjonalność odchodzi na bok, a my zachowujemy się w tej chwili jak prawdziwy praczłowiek. Gdy zużyjecie energię, musicie jej z powrotem nabrać. Jeśli cały czas spędzicie na pełnych obrotach i ignorujecie wszystkie świecące się „kontrolki” informujące o bra ku benzyny, oleju i przegrzaniu silnika, dochodzi do załamania. Potwierdzają to także ostatnie badania, które mówią o tym, że aż 80% chorób ciała wywoływanych jest przez psychikę.

Najlepsza motywacja
Istniej ą dwa podstawowe rodzaje obciążenia. Selye podzielił je na negatywny, niszczący stres (dystres) i stres pozytywny, motywujący (eustres), który jest istotny dla naszego życia. Niewielki poziom stresu zawsze nas wspiera, podczas gdy stres długotrwały czy duże obciążenie wyrządza nam krzywdę. Eustres większość z nas zna z egzaminów szkolnych czy odpowiedzi przy tablicy. Jeśli jesteśmy lekko zdenerwowani, osiągamy lepsze wyniki. Podobnie jest w sporcie. Pozytywny stres utrzymuje nas przy życiu, bez niego nie osiągnęlibyśmy zbyt wiele. Gdybyśmy w szkole nie bali się, że dostaniemy złą ocenę, nie uczylibyśmy się. Tak jest ze wszystkim. Zależy to oczywiście od typu i charakteru człowieka  granice między eustresem a distresem przebiegają w bardzo różny sposób. Nie możemy zapominać, że każdy z nas ma inną umiejętność postrzegania. To, co ktoś uważa za sport podnoszący adrenalinę, inny postrzega jako niepotrzebny negatywny stres. Jeśli ktoś postawi Was na moście i przypnie do liny, jeden będzie uważał to za świetną zabawę, a inny za śmiertelne niebezpieczeństwo.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło
Z distresem trzeba walczyć i odpierać jego ataki  właśnie dzięki temu może się on stać naszym przyjacielem. Jeśli człowiek się nie poddaje, jest zmotywowany do aktywności i prób. Abyśmy mogli lepiej stawiać czoła stresowi, powinniśmy zachowywać w równowadze trzy podstawowe czynniki. Należą do nich dobre kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Następny jest kontakt z naturą, w postaci sportu lub po prostu wycieczek. Ważna jest również kultura  dla niektórych jest to muzyka, dla innych literatura, film, teatr, krótko mówiąc coś, co dostarcza człowiekowi nowych informacji. Wszystko to stymuluje procesy naprawcze, które prowadzą do tego, aby nasz organizm powrócił do harmonii. Jeżeli człowiek przez dłuższy czas nie dopełnia któregoś z wyżej wymienionych czynników, chociaż bardzo się stara, stres zagraża mu dużo bardziej niż innym. Najczęstszym problemem bywa rodzina. Ona powinna być fundamentem i schronieniem człowieka. Jeśli tak nie jest, stres ma dużo łatwiejszy dostęp.

Udoskonalcie swoją zbroję!
Jednak możemy sami sobie przyszykować zbroję przeciw negatywnemu stresowi i to za pomocą wielu małych, prostych rzeczy. Są to np. techniki relaksacyjne, rozróżnianie rzeczy ważnych od drobnostek czy rezerwowanie sobie chwil dla siebie samego. Równocześnie nie powinniśmy dawać sobą manipulować, musimy nauczyć się asertywności, pracować w swoim tempie, nie zaniedbywać snu i wstawać z pozytywnymi myślami. Człowiek powinien sobie po prostu uświadomić, że jest odpowiedzialny sam za siebie. Nie musi widywać się z osobami, które go denerwują, i nie musi nikomu wyjaśniać, dlaczego tak jest. Walka ze stresem nie jest walką z wiatrakami.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *