Ewolucja nowotworu
NIE WIADOMO, KTÓRE SŁOWO BRZMI GROŹNIEJ: rak czy nowotwór. Słowo rak ma wiele znaczeń, można w końcu myśleć o skorupiaku albo o wspinaczkowej klamrze, słowo nowotwór też może mieć inne znaczenie, a przy tym może łączyć się ze słowem niezłośliwy. Ale oba są poważne: rak przez drapieżną krótkość, nowotwór przez medyczną precyzję.
Słowo rak w odniesieniu do choroby jest w sposób oczywisty metaforyczne. Od piętnastego wieku tak nazywamy zwierzątko, nawet dość sympatyczne, choćby z racji koloru i osobliwego sposobu poruszania się, które to cechy legły u podstaw potocznych powiedzeń spiec raka (czyli „spłonąć rumieńcem”) i wycofywać się rakiem („ostrożnie próbować zmienić stanowisko”). Oba zresztą wyobrażenia są dyskusyjne: rak czerwieni się dopiero we wrzątku, a chodzi raczej nie tyłem. Greckie słowo karkinos, łacińskie cancer, niemieckie Krebs – oznaczały z początku skorupiaka, potem zaś chorobę, która miała tak zżerać organizm, jak rak- -skorupiak pożera swoją ofiarę. My także, zapewne wzorem innych, tę zoologiczną nazwę przenieśliśmy do medycyny. A także do ogrodnictwa – rak to także chorobliwa narośl na roślinach.
Praindoeuropejski rdzeń ark- odnosił się do czegoś wygiętego lub do samego wygięcia, co na przykład w łacinie dało arcus, czyli „łuk” (stąd choćby arkady). Prasłowiański miał rzeczownik ork, co po przekształceniach dało dzisiejsze słowo rak. Raki mają istotnie wygięte kleszcze, co tę nazwę usprawiedliwia mamy też raki wspinaczkowe, w złodziejskiej gwarze rakami nazywa się przyrządy do prucia kas pancernych. Widzimy w tym dziś metaforę, sięgającą raczej do rączych kleszczy. Inne raczę metafory są żywsze i mniej miłe: gdy mówimy o raku niezgody, toczącym społeczeństwo, pojawia się obraz choroby, która od osiemnastego wieku tak nazywana, budzi może największą spośród chorób grozę. Taki rak jest zawsze złośliwy. Ale, jak to bywa, raczej nie wpływa to na nasz stosunek do raków jako coraz rzadszych mieszkańców czystych wód.
Kiedy zaś słyszy się słowo nowotwór, często pierwszą reakcją jest pytanie: złośliwy czy niezłośliwy? Może to bowiem być coś łagodniejszego, niezagrażającego życiu. W naszym słowotwórstwie mamy wiele tworów ze składnikiem -twór, są tu słowa o tak różnym odniesieniu jak otwór, przetwór i potwór; i roztwór tu jest, i przestwór. I oczywiście stwór, utwór i wytwór. Czasem z „tworzeniem”, czasem z „otwieraniem” dziś to kojarzymy, ale jedno z drugim też się zdaje bliskie. Jeśli taki stwór jest stworzony stosunkowo świeżo, jeśli ktoś go utworzył lub sam jest czegoś wytworem od niedawna, może być poprawnie nazwany nowotworem. Dla autorów słownika zwanego warszawskim, przed stu laty, nowotwór to był po pierwsze „wynik nowotwórstwa”, po drugie „nowy wyraz, neologizm”. Jeszcze w słowniku Doroszewskiego sprzed pół wieku słowo nowotwór jako pierwsze znaczenie miało podane „nowe słowo”, wraz z przykładem „język zawsze stał nowotworami”. Dopiero drugie znaczenie to był „guz”. Dziś w językoznawstwie nowotwór został ostatecznie wyparty przez neologizm, termin obcego pochodzenia, mniej obciążony konotacjami – czasem tylko mówi się o językowych nowotworach, gdy chce się zaznaczyć negatywny do nich stosunek. Swoją drogą, trochę przykre, że coś, co jest w sposób najprostszy określone jako świeżo utworzone, kojarzy nam się negatywnie.