Blog

Między drzewem a ziemią

Homoidalny przodek człowieka, który mieszkał w dzisiejszej Tanzanii ok. 1,35 mln lat temu, był zaadaptowany do trudnych warunków życia o wiele lepiej, niż przypuszczano. A przynajmniej świadczą o tym analizy skamieniałości, znalezionych na słynnym stanowisku archeologicznym w wąwozie Olduvai. Nasi przodkowie potrafili mieszkać zarówno na ziemi, jak i na drzewach. Znalezione fragmenty szkieletu mówią same za siebie: Paranthropus boisei miał fizjonomię goryla, masywną szczękę i bardzo mocne kości. Ręka, kość udowa oraz fragmenty stóp i szczęki są najmłodszymi szczątkami wyżej wymienionego gatunku hominida przed jego całkowitym wymarciem w rejonach wschodniej Afryki. Są to również najlepiej zachowane szczątki naszego praprzodka, które pozwoliły odkryć jego niesamowite zdolności adaptacji. Jego fizjonomia umożliwiała mu chodzenie na dwóch nogach oraz bezpieczne wspinanie się na drzewa.

 

Paranthropus boisei, podobny do ssaków naczelnych, dotarł na tereny dzisiejszej równiny Serengeti i urodzajnego wąwozu Olduvai  1,9 mln lat temu i żył tu kolejne setki tysięcy lat aż do swojego wymarcia. Uczeni zaczęli analizować szczątki kości osobnika młodszego o ponad 400 tys. lat, które zostały znalezione w wąwozie przez słynnych paleoantropologów Louisa i Mary Leakeyów. Po raz pierwszy znaleźliśmy wystarczającą ilość skamieniałości, aby odkryć, ze te hominidy miały o wiele ciekawszą fizjonomię, niż zakładaliśmy, wyjaśnia jeden z prowadzących badania, Charles Musiba, profesor antropologii na University of Colorado w Denver. Antropolodzy uważają, że w fizjonomii parantropa zostały precyzyjnie połączone j umiejętność chodzenia oraz dyspozycja do i wspinania się po drzewach. Wszystko wskazuje na to, że dysponował idealną proporcją mięśni kończyn górnych, które umożliwiały mu bezpieczne wspinanie się na drzewa oraz sprawną manipulację przedmiotami.

Rodzaj Paranthropus należał do rodziny hominidów, które na Ziemi (konkretnie w rejonach wschodniej Afryki) pojawiły się ok. 2,7 mln lat temu, przynajmniej na ten czas datowane są najstarsze znaleziska tego rodzaju praludzkiego. Ponieważ przez długie lata nie przybywało nowych kości do porównania, paleoantropolodzy uważali, że wygląd tego parantropa odpowiadał fizjonomii australopiteków, z których Paranthropus rozwinął się w toku ewolucji. Dziś uczeni coraz lepiej rozumieją fizjologię tych osobników i stopień ich adaptacji do środowiska, w którym żyli. Znaliśmy jadłospis tych hominidów, wiedzieliśmy, że były wszystkożerne, ale znaczący procent ich pożywienia stanowiły rośliny. Dopiero dziś wiemy, jak się poruszały i że przede wszystkim, wspinały się na drzewa, dodaje Musiba. Rozmiar kości ramion wskazuje na silne kończyny przednie i masywną klatkę piersiową. Według naukowców jest to inna gałąź ewolucyjna naszego drzewa życia. Rodzaj ten pojawił się o wiele później niż pozostałe gatunki hominidów, zatem pytanie brzmi: co się z nimi stało? Czeka nas wiele testów biomechanicznych, po których będziemy mogli określić kolejne cechy tego gatunku praludzkiego, uzupełnia Musiba. Według ostatnich badań Paranthropus boisei mierzył ok. 150-135 cm i miał bardzo mocny szkielet. Latem skamieniałości te będą głównym eksponatem wystawy dotyczącej historii ludzkości w mieście Dar es Salaam w Tanzanii.

W tym samym czasie międzynarodowy zespół archeologiczny w jednej z jaskiń kompleksu Malapa w pobliżu Johannesburga w RPA odkrył szczątki przodka parantropa. Malapa jest nazywana wśród archeologów „kolebką ludzkości”, ponieważ są tu ciągle odnajdywane skamieniałości hominida Australopithecus sediba, uważanego za najstarszego przodka współczesnego człowieka, który pojawił się na Ziemi ok. 2,5 mln lat temu. Masywna skała zachowała znaczące fragmenty szkieletu. Naukowcy podejrzewają, że należy do tego samego gatunku australopiteka, który został odkryty w 2009 r. Szkielet otrzymał przezwisko Karabo jest to południowoafrykańskie imię, które oznacza „pytanie, problem”. Po raz kolejny za odkrycie odpowiada amerykański paleoantropolog Lee Berger, który swojego pierwszego australopiteka z Malapy odkrył w sierpniu 2008 r. Ściśle rzecz biorąc szczęśliwym znalazcą był jego 9-letni syn Matthew. Nastąpił przypadkiem na skamieniałą kość, która ku zaskoczeniu jego ojca okazała się praludzką kością obojczykową. Zespół Bergera był również obecny przy odkryciu najprawdopodobniej najstarszych skamieniałości australopiteka. Odkryliśmy fragmenty szczęki i ważne elementy szkieletu, m.in, kości udowe, kilka żeber, kręgi i różne fragmenty górnych i dolnych kończyn, mówi z zachwytem Berger. Uważa, że odkrycie to uzupełni brakujące fragmenty wyglądu australopiteka Karabo, dzięki czemu będziemy mogli stworzyć najkompletniejszy szkielet jednego z naszych najstarszych przodków. Pozostaje „tylko” wydobyć nowe odkrycie ze skalnego masywu. Skoro skamieniałość wytrzymała miliony lat, kilka miesięcy nie powinno zrobić jej różnicy. Szczątki są prawie niewidoczne gołym okiem w masie twardej skały. Skamieniałość zrosła się z kamieniem, a jego średnica mierzy ok. 1 m. Cały artefakt został wycięty ze skały i przeniesiony do laboratorium Institute for Human Evolution University Wits w Johannesburgu. Obecnie Berger i radiolog Jackie Smilg intensywnie badają skamieniałość kawałek po kawałku za pomocą najnowszych technologii. W specjalistycznych czasopismach od czasu do czasu uchyla się rąbka tajemnicy, a najnowsze techniki analizy umożliwiają „ożywienie” australopiteka po milionach lat. Wszystko odbywa się w ramach projektu naukowego pod hasłem bezprecedensowego wglądu w anatomię i pozycję filogenetyczną najstarszych przodków człowieka. Z prawie 5-letnich badań szczątków z Malapy wynika, że mozaika anatomiczna, związana z zachowaniem australopiteków w ówczesnym środowisku, jest prawie kompletna. Berger jednak bagatelizuje wyniki tych długotrwałych i skomplikowanych badań. Ostatecznie o Australopithecus sediba wiemy jedynie, że chodził i przeżuwał pokarm. Jednak mamy do dyspozycji coś więcej niż tylko ten mglisty opis.

Ceniony paleoantropolog Peter Schmid z Uniwersytetu w Zurychu skupia się na klatce piersiowej. Możemy stwierdzić, że osobnik miał dość wąskie, ale mocne żebra i zwężającą się klatkę piersiową podobnie jak u współczesnych orangutanów, szympansów i goryli. Kość ludzka jest zaś równomiernie walcowata. Jeśli weźmiemy pod uwagę również szczątki wierzchniej części tułowia, powstanie morfologiczny obraz stożkowatej klatki piersiowej z wystającymi stawami ramiennymi, które wskazują na permanentne garbienie. Parę fragmentów spodniej części klatki piersiowej wskazuje na szczupły pas, podobny do ludzkiego. Zwężona górna część klatki piersiowej umożliwia ssakom naczelnym niezbędne poruszanie łopatkami, co jest dla nich istotne, gdy wspinają się na drzewa oraz wieszają się pod gałęziami przednimi kończynami i podróżują w ten sposób na znaczne odległości. Dlatego Schmid jest pewien, że Australopithecus sediba nie potrafił chodzić czy uciekać na dwóch nogach równie skutecznie, co współczesny człowiek. Z analizy fragmentów dolnej połowy ciała, włącznie ze szczątkami kości pięty, śródstopia, kolana i miednicy jasno wynika, że podczas chodzenia australopitek kierował swoje stopy do wewnątrz. Przede wszystkim potrafił się sprawnie wspinać, co możemy wyczytać z fizjologii górnych kończyn, z których zachowały się fragmenty kości łokciowej, ramieniowej i obojczykowej. Berger i Schmid doszli do wniosku, że Australopithecus sediba był spokrewniony z gatunkiem Australopithecus afarensis, który zamieszkiwał również rejony południowej Afryki, tyle że o wiele wcześniej. Stąd było już niedaleko do oficjalnych wniosków, które Berger i Schmid ogłosili niemal jednym głosem: Jesteśmy pewni na 99%, Że Australopithecus sediba jest naszym najdalszym przodkiem, najstarszym gatunkiem z rodzaju Homo.

Wąwóz Olduvai: błogosławieństwo dla antropologów

Jeśli przejdziecie się słynną równiną Serengeti, rozciągającą się na północy Tanzanii, przy odrobinie szczęścia możecie natrafić na wąwóz Olduvai. Wąwóz o głębokości ok. 100 m ma długość ok. 48 km i w annałach archeologicznych został odnotowany jako ważne dla antropologów miejsce odnalezienia najstarszych hominidów przodków współczesnego człowieka. W czasach prehistorycznych znajdowało się tu życiodajne jezioro, wokół którego rosła bujna roślinność. Przyciągała ona oczywiście ogromne ilości zwierząt, w tym naszych homoidalnych praprzodków. Antropologiczna historia zaczęła tu powstawać w 1959 r., w którym brytyjski uczony Louis Leakey (1903-1972) z małżonką Mary (1913-1996) znaleźli szczątki przedstawicieli gatunku Homo habilis („człowiek zręczny”) oraz rodzajów Australopithecus boisei i Paranthropus boisei, które zamieszkiwały te rejony prawie 2 mln lat temu. Nawet Homo sapiens znalazł tu przyjazne środowisko przed prawie 17 tys. lat. Wąwóz Olduvai przyciągał badaczy z różnych dziedzin jeszcze przed odkryciami państwa Leakeyów. Już w 1911 r. niemiecki neurolog i paleontolog William Kattwinkel (1866-1935) znalazł tu szczątki kości wymarłych gatunków koni, czym wzbudził zainteresowanie tym obszarem wśród naukowców. Niecałe 2 lata później zespół naukowy wulkanologa Hansa Recka (1886-1937)odkrył pierwszy szkielet hominida, ale kolejne badania przerwał wybuch I wojny światowej. Później nastała już era Leakeyów, którzy od lat 30 ubiegłego wieku intensywnie poszukiwali w Afryce najstarszych g pozostałości kamiennych narzędzi, ponieważ byli pewni, że gatunek ludzki pochodzi właśnie stąd. Ich badania naukowe, którym poświęcili życie, ukoronował sukces z 1959 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *