Uczymy się operować wahadełkiem
Zacznijmy od rozprawienia się ze starą i uporczywie powracającą legendą- żeby zostać radiestetą godnym tego miana, trzeba posługiwać się metalowym wahadełkiem na miedzianym druciku. W rzeczywistości każdy ciężarek zawieszony na nici doskonale spełnia rolę wahadełka. I nie ma znaczenia, czy zawiesimy na nici obrączkę, kamyk, bute
leczkę czy kulkę, czy użyjemy drutu, czy sznurka albo nawet włosa.
Trzeba po prostu wybrać wahadełko najodpowiedniejsze dla siebie – nie za lekkie i nie za ciężkie (od 20 do 50 gramów), na niezbyt długiej nici (około dziesięciu centymetrów), z dowolnego materiału (szkło, drewno, miedź; nie należy używać jedynie żelaza, ze względu na ryzyko oddziaływania magnetycznego, któremu może podlegać) i o dowolnym kształcie (kula, stożek, walec). Niektóre wahadełka są wydrążone wewnątrz, umieszcza się w nich bowiem substancję kontrolną (próbkę ziemi, włókno, pyłek kwiatowy…), umożliwiającą nawiązanie kontaktu z podmiotem (chorym, zaginionym…).
Inne wahadełka są wyposażone w pędzelek lub kolec, który kreśli tor ich ruchu na papierze lub dokumencie (np. na mapie).
Oto przykłady kilku najczęściej używanych typów wahadełek.
A teraz, jeśli czytelnik postanowił spróbować zabawy z wahadełkiem, uprzedzamy, że ma liczne towarzystwo, ponieważ tylko we Francji rocznie sprzedaje się ponoć 600 tysięcy wahadełek rozmaitych kształtów i rozmiarów. Gdy gromadziłem materiały do tej książki, zdarzało mi się widywać przyrządy zupełnie nietypowe – duży medalion na łańcuszku, wklęsły walec, do którego można włożyć pukiel włosów lub karteczkę z informacją, kulkę z kości słoniowej z wyrzeźbionym znakiem zodiaku.
Jednak wszystko to jest folklorystyczną zabawą. A pewne pozostaje tylko jedno – wprawienie wahadełka w ruch zależy od dwóch parametrów związanych z osobą, w której ręce się znalazło jej reakcji nerwowo-mięśniowych oraz – być może – nastawienia psychicznego.