Urzędnicy zajrzeli do śmieci
Mieszkańcy nie zawiedli, segregują tak można podsumować pierwsze siedem miesięcy obowiązywania nowych przepisów śmieciowych. Na mówienie o pełnym sukcesie jest jednak zbyt wcześnie. Firmy odbierające śmieci skarżą się bowiem, że często segregujemy nie dość dokładnie. Z drugiej strony – osoby skłonne do śmieciowej selekcji nie zawsze mają taką możliwość: w wielu miejscach wciąż brakuje odpowiednich pojemników.
Strach przed złomiarzem.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej w Katowicach zapytaliśmy wiceprezydenta Marcina Krupę o to, dlaczego na osiedlach w stolicy województwa wciąż trudno znaleźć kontenery na metal. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że to wina zarządców wielu nieruchomości, którzy robią wiele, aby kontenery się nie pojawiły. Obawiają się, że zgromadzony w nich surowiec padnie łupem złomiarzy, a przy okazji zniszczone zostaną same pojemniki. Wiceprezydent zapowiedział natomiast, że łatwiej będzie się pozbyć odpadów wielkogabarytowych ze starą szafą czy tapczanem nie trzeba już będzie jechać przez całe miasto do jednego z dwóch działających obecnie punktów zbiórki. Już niebawem raz na kwartał w całych Katowicach wystawiane mają być specjalne kontenery. Zmiany powinny wejść w życie w ciągu 2-3 miesięcy stwierdził Krupa.
Kto nie myje. zapłaci więcej?
Z danych zebranych przez katowickich urzędników wynika, że po wejściu w życie nowych przepisów ilość segregowanych śmieci wzrosła o 100 procent. Znacznie częściej niż poprzednio segregują też śmieci mieszkańcy Rudy Śląskiej, choć przedstawiciele odbierającej je firmy narzekają, że do kontenerów trafia zbyt wiele „zanieczyszczeń”. Co kryje się pod tym pojęciem? Na przykład nieumyte (choć wrzucone do właściwego pojemnika) słoiki czy opakowania po jogurcie. Rudzcy urzędnicy alarmują, że ponad połowa trafiającego do kontenerów plastiku jest zanieczyszczona, co może doprowadzić do tego, że miasto nie osiągnie wymaganych wskaźników recyklingu. Dyskretnie przypominają też, że pierwsze miesiące obowiązywania nowych przepisów traktowali jako fazę rozruchu nowego systemu śmieciowego, wobec czego nie naliczali wyższych stawek za niesegregowanie śmieci. Przypominam, że segregacja się opłaca, bo opłata za śmieci segregowane wynosi 9 zł, a za niesegregowane 17 zł od osoby informuje Ewa Wyciślik, naczelniczka Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. A u nas mycie nie jest obowiązkiem. Wszystkie zebrane frakcje i tak przecież idą do czyszczenia – mówi tymczasem Grzegorz Mazurkiewicz, naczelnik Wydziału Kształtowania Środowiska w Urzędzie Miasta w Katowicach. Podobną odpowiedź usłyszeliśmy też od urzędników w Dąbrowie Górniczej.
Zgniataj butelki i kartony!
Niemycie śmieci nie wszędzie poczytywane jest za uchybienie. A co nim jest? Firmy śmieciowe częściej skarżą się na takie drobiazgi jak niezgniatanie plastikowych butelek. W efekcie kontenery częściej trzeba opróżniać, co podnosi koszty. Podobnie kończy się pozostawianie obok kontenerów niepotarganych kartonów, co sprawia wrażenie, że jest on już przepełniony. Firma wywozowa jedzie po odbiór praktycznie pustego pojemnika mówi Lucyna Stępniewska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Dąbrowie.