Blog

PILOCI MYŚLIWCÓW MUSZĄ MIEĆ SKAFANDRY ANTYPRZECIĄŻENIOWE

Pierwsze samoloty poddane działaniu 2-2,5 g rozpadłyby się lub uległy zgnieceniu. Jednakże nowoczesne samolo­ty wojskowe mogą funkcjonować przy 9,5 g dodatnim i 5,5 ujemnym. Przewiduje się, że w nowej generacji Eu- rofighterów na pilota może działać nawet 12 g. Człowiek bez odzieży ochronnej nie mógłby wytrzymać takich przeciążeń. Pilotów myśliwców wyposaża się więc w specjalne skafandry antyprzeciążeniowe, które wtłaczają krew z powrotem do górnych części ciała, zwłaszcza do mózgu. Typowy taki skafander ma pięć nadmuchiwanych komór – jedną wokół brzucha, po jednej na każdym udzie i  po jednej na każdej łydce. Kiedy komory zostają nadmu­chane, wypychają krew z powrotem do góry.

Dzięki skafandrowi pilot może pozostać przytomny nawet przy działaniu 10 g, lecz opracowanie i wykonanie tej odzieży wymagało trudnych, często niebezpiecznych eksperymentów, które przypadkowo zrodziły także pra­wo Murphy’ego.

SKAFANDER ANTYPRZECIĄŻENIOWY

Skafander antyprzeciążeniowy został wynaleziony przez prof. Franka Cottona, nieco ekscentrycznego fizjologa z Uni­wersytetu w Sydney. W pierwszym okresie II wojny światowej, w 1940 roku, piloci obu walczących stron latali szybciej i brali ostrzejsze zakręty niż kiedykolwiek dotąd. Kiedy krew odpływała im z głów, cierpieli oni na chwilową ślepotę, a czasem tracili też przytomność, co oczywiście mogło się dla nich skończyć śmiercią. Specjaliści z niemieckiej Luftwaffe wiedzieli o tym i dla­tego w połowie lat 30. XX wieku zbudowali pierwszą trenin­gową wirówkę, do której mógł wejść człowiek. Jednakże, choć potrafili uzyskać duże przeciążenie, żeby pozbawić pi­lotów świadomości, nie mieli pojęcia, jak utrzymać ich w przytomności. W końcu 1940 roku prof. Cotton był wykładowcą fizjolo­gii na Uniwersytecie w Sydney. Pewnego razu w popołudnio­wej gazecie przeczytał artykuł mówiący o tym, że wynalezie­nie skutecznej ochrony przed przeciążeniami powodującymi zamroczenie pilotów jest „najistotniejszym czynnikiem” w walce powietrznej. W swoim notatniku zapisał: „Już po minucie widziałem rozwiązanie. Była to po prostu sprawa połączenia dynamiki stosowanej… i fizjologii”. Potrzebny był tylko skafander z zestawem poduszek powietrznych, które ścisnęły by nogi i brzuch pilota i wepchnęły krew z powro­tem do mózgu. Swój pierwszy skafander antyprzeciążeniowy wykonał z dwóch gumowych damskich kostiumów kąpielowych. Wy­wierał on silny nacisk na dolną część nóg i nieco słabszy – na brzuch. Następna wersja skafandra – Mark I – pozwalała pi­lotom wytrzymać przeciążenie o 30% wyższe niż to, które zdolni byli znieść bez takiego właśnie zabezpieczenia. W grudniu 1941 roku profesor Cotton spotkał się w Wa­szyngtonie z wysokimi urzędnikami. Wówczas także Kanada miała już własny skafander antyprzeciążeniowy, lecz wyko­rzystywano w nim wodę, zamiast powietrza, przez co był on cięższy i nieporęczny. Amerykanie zastosowali wynalazek profesora Cottona. Do 1944 roku piloci amerykańskich sił powietrznych zostali wyposażeni w pneumatyczne skafandry antyprzeciążeniowe. W 1942 roku Cotton powiedział, z niezawodnym wyczu­ciem tego co przyniesie przyszłość: „W efekcie mojej pracy, człowiek leci teraz na Księżyc!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *